Dziennik Gazeta Prawana logo

Z Niemcami zagramy w strugach deszczu

12 października 2007, 11:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zaskakująca prognoza meteo - wieczorem w Dortmundzie, gdzie Polacy zmierzą się z Niemcami, ma lać. Czeka nas więc powtórka pamiętnego koszmaru z 1974 roku, gdy w półfinale mundialu, na boisku zamienionym w bagno, Polacy po zaciętej walce przegrali z Niemcami 0:1. Gra w deszczu zawsze pełna jest niespodzianek. Może tym razem szczęście uśmiechnie się do nas?
W Niemczech panują 30-stopniowe upały. Ulewa może zamienić mecz w tropikalną męczarnię. Nie dość, że na śliskiej trawie łatwo o błąd i przypadek, to jeszcze kondycja szybko siada.

Po porażce z Ekwadorem pojedynek z Niemcami to dla piłkarzy mecz nie tylko ostatniej szansy, ale głównie walka o honor. Nie mogą przegrać, by móc realnie myśleć o awansie do kolejnej fazy mistrzostw świata.

Wiemy, że będzie trudno. Wiemy, że niemiecka drużyna to potęga. Ale każdy z nas wierzy w głębi ducha, że jednak stanie się cud. Że po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat z Niemcami wygramy. Tak jak w 1973 roku w meczu z Anglią na Wembley niewielu spodziewało się, że drużyna Kazimierza Górskiego odniesie sukces.

Dlatego trzymajmy mocno zaciśnięte kciuki do ostatniego gwizdka sędziego. I kibicujmy naszej drużynie. Po blamażu z Ekwadorem nasi piłkarze zapewniają, że nie stchórzą. Nie przestraszą się niemieckiej maszyny i będą walczyć do upadłego, jakby to miał być ich ostatni mecz w karierze.

W kadrze dojdzie do kilku zmian. Na razie nie wiadomo jakich. Tajemnicą jest też ustawienie, w jakim wyjdą Polacy na boisko w Dortmundzie. Zagrożona wydaje się być pozycja Mirosława Szymkowiaka, który wyraźnie nie trafił z formą. Jeśli pomocnik Trabzonsporu nie znajdzie się w podstawowej jedenastce, prawdopodobnie zastąpi go napastnik Wisły Płock Ireneusz Jeleń.

Po zwycięstwie nad Kostaryką Niemcy są w dobrych nastrojach, tym bardziej, że w meczu z Polską będzie już mógł zagrać kapitan Michael Ballack.

Polacy dwukrotnie grali na mistrzostwach z Niemcami. W 1974 roku w meczu o awans do finału przegrali 0:1, a cztery lata później w fazie grupowej zremisowali 0:0. Stare powiedzenie mówi - do trzech razy sztuka. Była porażka, był remis, więc teraz...
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTusk odniósł się do afery w Szpitalu Południowy. "Będziemy wyjaśniali sprawę" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj