Świątek przełamała Rybakinę i wyrównała rachunki
Finał w Toronto zapowiadał się niezwykle interesująco. Świątek i Rybakina przed tym spotkaniem mierzyły się ze sobą 12 razy, a bilans ich pojedynków wynosił 6-6. Dwa ostatnie starcia padły jednak łupem Kazaszki, podczas WTA Finals oraz tegorocznego Australian Open.
Obie zawodniczki przystępowały do turnieju w Toronto po nieudanym Wimbledonie. Zarówno Polka, jak i Kazaszka w przeszłości triumfowały na londyńskiej trawie, ale tym razem odpadły już w trzeciej rundzie.
Dla Świątek finał w Kanadzie był pierwszym w tym sezonie w turnieju rangi WTA. Słabsze wyniki w poprzednich miesiącach sprawiły, że Polka spadła na ósme miejsce w rankingu. Rybakina przystępowała natomiast do finału jako wiceliderka światowej klasyfikacji.
Kapitalny początek Polki
Pierwszy set miał zaskakująco jednostronny przebieg. Świątek potrzebowała zaledwie 29 minut, aby wygrać go 6:2.
Polka już w pierwszym gemie przełamała serwis rywalki i szybko narzuciła swoje warunki. Imponowała przede wszystkim grą w obronie i regularnością. Rybakina miała problemy z kończeniem akcji i popełniała wiele niewymuszonych błędów – w pierwszej partii zanotowała ich 12, podczas gdy Świątek tylko dwa.
Najtrudniejszy moment dla Polki nastąpił przy prowadzeniu 3:2. Świątek musiała wówczas bronić dwóch break pointów. Poradziła sobie jednak z zagrożeniem, a następnie wygrała dwa kolejne gemy i zamknęła seta.
Świątek przejęła kontrolę w drugim secie
Druga partia była początkowo bardziej wyrównana. Rybakina poprawiła swoją grę, a obie tenisistki przez kilka gemów skutecznie utrzymywały własne podania.
Kluczowy okazał się piąty gem. Świątek przełamała wówczas Kazaszkę i od tego momentu całkowicie kontrolowała przebieg spotkania.
Polka pewnie wygrywała swoje gemy serwisowe, a przy stanie 5:3 ponownie odebrała podanie rywalce. Drugą piłkę meczową zamieniła na zwycięstwo i mogła cieszyć się z pierwszego w karierze triumfu w Toronto.
Statystyki finału potwierdziły przewagę Świątek. Polka popełniła osiem niewymuszonych błędów i zanotowała 11 uderzeń wygrywających. Rybakina miała aż 23 niewymuszone błędy przy 12 winnerach.
26. tytuł w karierze Świątek
Dla polskiej tenisistki był to już 26. tytuł w zawodowej karierze oraz 12. zwycięstwo w turnieju rangi WTA 1000. Pod względem prestiżu wyżej znajdują się jedynie imprezy wielkoszlemowe.
– Po pierwsze gratuluję Jelenie udanego turnieju. Zawsze ciężko się z Tobą gra i jestem przekonana, że czekają nas kolejne mecze. Mam nadzieję, że będą to finały – powiedziała Świątek podczas ceremonii po spotkaniu.
Polka podkreśliła również, jak duże znaczenie ma dla niej sukces po trudniejszych miesiącach.
– Wygrana tutaj dużo dla mnie znaczy, bo ostatnie miesiące nie były łatwe. Jestem zadowolona, że zachowałam koncentrację i kontynuowałam ciężką pracę mimo wszystkich opinii, jakie pojawiały się na mój temat w internecie. Cieszę się, że rzeczywistość jest inna – zaznaczyła.
Awans w rankingu i szybka podróż do Cincinnati
Świątek pozostaje niezwykle skuteczna w meczach o tytuł. W całej karierze przegrała tylko pięć finałów, w tym zaledwie jeden z ostatnich 14. Bilans Rybakiny w finałowych spotkaniach wynosi natomiast 13 zwycięstw i 13 porażek.
Triumf w Toronto oznacza również awans Polki na piąte miejsce w najbliższym notowaniu światowego rankingu. Rybakina pozostanie druga i nadal będzie walczyć o pozycję liderki. Obie zawodniczki nie mają jednak wiele czasu na odpoczynek. Kolejnym przystankiem jest turniej WTA 1000 w Cincinnati, gdzie jako rozstawione rozpoczną rywalizację od drugiej rundy.
Do zespołu Świątek ponownie dołączy tam trener Francisco Roig, którego zabrakło w Toronto.
– Wybacz, że nasz pierwszy tytuł zdobyłam, gdy ciebie nie mogło tu być – żartowała Świątek po finale.
W Cincinnati Polka będzie broniła tytułu oraz 1000 punktów wywalczonych przed rokiem.
