Reprezentacja Polski w poniedziałkowy wieczór miała okazję zrewanżować się Szwedom za porażkę w finale baraży o mundial. Nasze orły zagrały dobrze, ale tylko do przerwy. To było najlepsze 45. minut biało-czerwonych za kadencji Jana Urbana. Niestety w drugiej połowie było już zdecydowanie gorzej.
Szwedzi szybko zaskoczyli Polaków
Polacy w pierwszej połowie oddali aż 12 strzałów. Pierwszy już w trzeciej minucie. Na bramkę rywali uderzał Piotr Zieliński. Pełniący pod nieobecność Lewandowskiego rolę kapitana zespołu piłkarz Interu Mediolan uderzył mocno z około 17. metrów, ale Viktor Johansson nie dał się zaskoczyć.
Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Blisko pokonania Marcina Bułki był Patrik Walemark. To co nie udało się skrzydłowemu Lecha Poznań udało się w 8. minucie jego partnerowi z zespołu. Po dośrodkowaniu z lewej strony Benjamin Nygren głową otworzył wynik spotkania.
Szwedzi po objęciu prowadzenia dostali dodatkowego wiatru w żagle. Ruszyli do przodu i chcieli szybko podwyższyć na 2:0. Mieli do tego okazje, ale na nasze szczęście brakowało im precyzji.
Polacy "rozklepali" Szwedów
Po upływie 20. minut coraz śmielej zaczęli grać Polacy, a od 35. minuty podopieczni Urbana zdominowali przeciwników. Na bramkę ekipy "Trzech Koron" strzelali m.in. Matty Cash, Wiktor Nowak i Mateusz Żukowski. Bez powodzenia.
Biało-czerwoni nie rezygnowali i ich starania wreszcie przyniosły efekt. W 43. minucie nasi piłkarze "rozklepali" szwedzką defensywę i piłkę w siatce umieścił Sebastian Szymański.
Potop szwedzki po przerwie
Po wyjściu z szatni na drugą część meczu inicjatywę przejęli gospodarze i w 64. minucie odzyskali prowadzenie. Szwedzi szybko rozegrali rzut rożny. Yasin Ayari ograł Szymańskiego i precyzyjnym uderzeniem umieścił piłkę przy dalszym słupku bramki Bułki.
Niestety w 72. minucie było już 3:1 dla Skandynawów. Walemark idealnie dograł piłkę w pole karne, a Viktor Gyokeres z bliska wpakował ją do siatki.
Po stracie trzeciego gola Urban zdecydował się na zmiany i to od razu trzy. Nie zmieniły jednak one gry biało-czerwonych na lepsze. W 88. minucie selekcjoner naszego zespołu posłał na murawę Lewandowskiego. Jego wejście też nic nie dało. Wynik już się nie zmienił.
Po dwóch kolejkach mamy jeden punkt na koncie. Szwedzi z sześcioma "oczkami" są liderem grupy.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
