Brazylijscy piłkarze są pewni zwycięstwa w pojedynku z Ghaną. "Ile tytułów mistrza świata mamy my, a ile oni? Odpowiedź na to pytanie wyjaśnia, kto jest faworytem spotkania" - uważa obrońca Brazylii Roberto Carlos. Początek spotkania dziś o godz. 17.
Ale "Canarinhos" wcale nie będzie łatwo. Reprezentacja Ghany nie ma nic do stracenia. Awans do 1/8 rozgrywek był dla tego zespołu wielkim sukcesem. Drużynie
prowadzonej przez serbskiego szkoleniowca Ratomira Dujkovića kibicuje cała Afryka.
Ghana będzie trzecim w historii zespołem z Afryki walczącym o wejście do ćwierćfinałów piłkarskich mistrzostw świata. Wcześniej awansować do tej fazy turnieju udało się we Włoszech w 1990 roku Kamerunowi i w 2002 roku Senegalowi podczas turnieju rozgrywanego w Korei.
Optymistycznie przed meczem z Brazylią nastawiony jest trener Ghany. "Moi piłkarze nie boją się nikogo, nawet Brazylii. Nasi rywale wiedzą, że czeka ich z nami ciężka przeprawa" - zapowiada Dujković.
Trener reprezentacji Brazylii najbardziej obawia się agresywnego stylu gry rywali. Piłkarze z Afryki, którzy w trzech spotkaniach pierwszej rundy popełnili 76 fauli, mają ich najwięcej ze wszystkich 32 zespołów. Brazylijczycy mają ich na koncie tylko 35. "Mam nadzieję, że sędzia spotkania, Słowak Lubos Michel, poskromi kartkami zapędy przeciwników" - uważa Carlos Alberto Parreira.
Ghana będzie trzecim w historii zespołem z Afryki walczącym o wejście do ćwierćfinałów piłkarskich mistrzostw świata. Wcześniej awansować do tej fazy turnieju udało się we Włoszech w 1990 roku Kamerunowi i w 2002 roku Senegalowi podczas turnieju rozgrywanego w Korei.
Optymistycznie przed meczem z Brazylią nastawiony jest trener Ghany. "Moi piłkarze nie boją się nikogo, nawet Brazylii. Nasi rywale wiedzą, że czeka ich z nami ciężka przeprawa" - zapowiada Dujković.
Trener reprezentacji Brazylii najbardziej obawia się agresywnego stylu gry rywali. Piłkarze z Afryki, którzy w trzech spotkaniach pierwszej rundy popełnili 76 fauli, mają ich najwięcej ze wszystkich 32 zespołów. Brazylijczycy mają ich na koncie tylko 35. "Mam nadzieję, że sędzia spotkania, Słowak Lubos Michel, poskromi kartkami zapędy przeciwników" - uważa Carlos Alberto Parreira.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|