Zapowiada się niezły koncert. Bramkarz piłkarskiej reprezentacji Argentyny obiecał swym kolegom z drużyny prywatny występ w szatni, po pokonaniu w piątek Niemców w ćwierćfinale mistrzostw świata. Jednak jest mały problem. Partnerzy z zespołu wcale nie mają ochoty na słuchanie wokalnych popisów Roberto Abbondanzieriego.
Reprezentacyjny golkiper lubi śpiewać, ale koledzy z zespołu radzą mu, by trzymał się jednak futbolu. Ich zdaniem, zdecydowanie lepiej gra niż śpiewa. "Roberto
często lubi podśpiewywać na treningach. Ale brzmi to żałośnie" - zdradza Javier Mascherano.
"Wszyscy mu mówimy, że za grosz nie ma talentu" - dodaje argentyński pomocnik. Ale Abbondanzieri zupełnie się nie przejmuje opinią kolegów z drużyny. Upiera się, by śpiewać i męczy swoim talentem całą ekipę.
"Na początku jego zachowanie nas śmieszyło, ale teraz już staje się to denerwujące" - żali się Mascherano. Według gracza brazylijskiego klubu "Corinthians", jego partner z reprezentacji śpiewaniem na chleb nie zarobi. "W tej dziedzinie nie ma przed nim przyszłości. Lepiej, żeby trzymał się swej bramkarskiej profesji" - uważa Mascherano.
Jednak Abbondanzieri jest uparty i nie rezygnuje. Śpiewa nawet w tzw. strefie mieszanej, gdzie po meczach dziennikarze przeprowadzają wywiady z zawodnikami. Szczególnie lubi popisywać się przed dziennikarzem radiowej stacji argentyńskiej "Rock and Pop", Raulem Rivero.
"Wszyscy mu mówimy, że za grosz nie ma talentu" - dodaje argentyński pomocnik. Ale Abbondanzieri zupełnie się nie przejmuje opinią kolegów z drużyny. Upiera się, by śpiewać i męczy swoim talentem całą ekipę.
"Na początku jego zachowanie nas śmieszyło, ale teraz już staje się to denerwujące" - żali się Mascherano. Według gracza brazylijskiego klubu "Corinthians", jego partner z reprezentacji śpiewaniem na chleb nie zarobi. "W tej dziedzinie nie ma przed nim przyszłości. Lepiej, żeby trzymał się swej bramkarskiej profesji" - uważa Mascherano.
Jednak Abbondanzieri jest uparty i nie rezygnuje. Śpiewa nawet w tzw. strefie mieszanej, gdzie po meczach dziennikarze przeprowadzają wywiady z zawodnikami. Szczególnie lubi popisywać się przed dziennikarzem radiowej stacji argentyńskiej "Rock and Pop", Raulem Rivero.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|