Ale on ma tupet! Holenderski piłkarz Fernando Ricksen leciał samolotem ze swoją drużyną na obóz treningowy do RPA. Zawodnik Glasgow Rangers umilał sobie czas podróży, sącząc drinki. Nim znalazł się na ziemi, zdążył się upić jak bela. I pijany zaczął obmacywać stewardessy i ubliżać załodze. A gdy trener ukarał go i odesłał do domu, zdziwiony uznał, że na to nie zasłużył.
Holender chyba jeszcze nie do końca wytrzeźwiał. W swoim zachowaniu nie widzi nic aż tak bulwersującego. A jego zdaniem, kara na pewno nie jest współmierna do
popełnionego czynu. "Nie wiem, czy mógłbym dalej współpracować z menedżerem, który mnie potraktował w taki sposób. Mógłbym zaakceptować grzywnę, ale odesłanie do domu jest po prostu
śmieszne" - powiedział Ricksen.
"Zachowanie Fernando Ricksena było całkowicie nie do zaakceptowania, dlatego podjęliśmy decyzję o tym, że nie weźmie on udziału w obozie treningowym, odbywającym się w RPA" - napisano w oświadczeniu władz Rangers na oficjalnej stronie internetowej klubu.
Ricksen najprawdopodobniej pożegna się ze swoim klubem po tak fatalnym zachowaniu. 29-letni obrońca wyraził nadzieję, że klub da mu wolną rękę i pozwoli na poszukiwanie innego zespołu.
"Zachowanie Fernando Ricksena było całkowicie nie do zaakceptowania, dlatego podjęliśmy decyzję o tym, że nie weźmie on udziału w obozie treningowym, odbywającym się w RPA" - napisano w oświadczeniu władz Rangers na oficjalnej stronie internetowej klubu.
Ricksen najprawdopodobniej pożegna się ze swoim klubem po tak fatalnym zachowaniu. 29-letni obrońca wyraził nadzieję, że klub da mu wolną rękę i pozwoli na poszukiwanie innego zespołu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|