Dziennik Gazeta Prawana logo

Dudek i Rząsa chwalą Beenhakkera, Boniek nie

12 października 2007, 13:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Nowy szkoleniowiec polskiej reprezentacji obcokrajowcem? To wzbudziło gorące dyskusje nie tylko wśród kibiców, ale także wśród głównych postaci polskiej piłki nożnej. Zbigniew Boniek nie cieszy się z wyboru Holendra, bo ten nie zna naszych realiów. Odmienne zdanie mają Jerzy Dudek i Tomasz Rząsa, którzy widzą w nim nadzieję dla naszej reprezentacji.
"Lepszy byłby duet Stefan Majewski - Franciszek Smuda" - mówi Zbigniew Boniek. "Najłatwiej znaleźć kandydata spoza Polski. Ale ktoś taki powinien znać nasze problemy, specyfikę. Dlaczego jak zwykle, szukamy najprostszych rozwiązań. Kiedyś o mały włos nie wybraliśmy na prezydenta człowieka z Kanady, który nie wiedział nic o naszym kraju i nie znał języka" - denerwuje się Boniek.

Boniek docenia klasę Holendra, ale według niego nie ma on pojęcia o polskim futbolu, co źle wróży na przyszłość. "To znakomity szkoleniowiec, ale nie zbawi naszego futbolu. Nawet nie zna polskich piłkarzy. Wybór zagranicznego kandydata, to jedna z najgorszych decyzji pod względem sportowym w naszym kraju w ostatnich latach. Najpierw trzeba dopracować się systemu szkoleniowego, bazy, wychować piłkarzy. Ja chcę, żebyśmy zaczęli pracować nad odbudowaniem całego systemu piłkarskiego w Polsce, a nie znaleźli trenera, który podoba się w tej chwili. Kogo powoła Beenhakker na zgrupowanie?" - pyta Boniek.

Jerzy Dudek, gdy dowiedział się od dziennikarzy DZIENNIKA i "Faktu" o nominacji Holendra, aż podskoczył z radości. "To świetna wieść!" - cieszył się polski bramkarz. "On jest gwarancją pozytywnego impulsu w naszej piłce. Ma olbrzymie doświadczenie trenerskie. Miałem okazję pracować z nim w Feyenoordzie. To wielki trener i świetny człowiek. Nie jest typem zamordysty. Ma zawsze plan gry. Daje piłkarzom poczucie wiary w ich umiejętności. Niczego nie osiąga krzykiem, bo wie, że niektórych ściąga to w dół. Często rozmawia z piłkarzami, umie rozwiązywać ich problemy" - chwali szkoleniowca "Dudi".

Dudek uważa, że w reprezentacji prowadzonej przez Beenhakkera nikt nie będzie grał za zasługi, ani dzięki jakiemuś układowi. Tylko ci, którzy zasłużą na to postawą na boisku. "To dotyczy wszystkich, bo Holender jest człowiekiem z zasadami. Dlatego nie ma dla mnie taryfy ulgowej, mimo że bardzo dobrze się znamy" - podsumowuje piłkarz Liverpoolu.

"Beenhakkera znam bardzo dobrze. To on ściągnął mnie do ekipy ówczesnego mistrza Holandii Feyenoordu Rotterdam" - opowiada Tomasz Rząsa. "Mogę mówić o nim w samych superlatywach" - dodaje.

Według byłego reprezentanta Polski, Holender jest bardzo dobrym trenerem i powinien sprawdzić się w pracy z naszymi piłkarzami. "Wypatrzył mnie w De Graafschap, gdzie grałem na lewej pomocy. Zaraz po przyjeździe trener powiedział do mnie: Rzaza, zapomnij o tej pozycji. I przestawił mnie do obrony. Tak zostało do dziś. Trudno mi powiedzieć, czy Beenhakker przeprowadzi się do Polski. Ale Leo nie lubi siedzieć w miejscu. Ciągle się uczy. Potrafi pojechać na drugi koniec świata, jeśli tylko się dowie, że drużyna np. z Afryki stosuje ciekawe nowinki taktyczne. Kilka razy był też na meczach Polski" - dodaje Rząsa.

Beenhakkera chwalą również holenderscy dziennikarze. Luc Wearts z działu sportowego holenderskiego
wydania gazety "Metro" w rozmowie z dziennikiem.pl podkreśla, że polska federacja dokonała dobrego wyboru. "Beenhakker ma doświadczenie w pracy z gwiazdami, ale też ze zwykłymi graczami. To trener, który umie sobie radzić zarówno z drużynami znanymi, jak Real Madryd, ale i z drużynami słabymi, jak narodowa reprezentacja Trynidadu i Tobago" - mówi Wearts. "Jeżeli poradził sobie z Trynidadem i Tobago, poradzi sobie z Polakami" - zakończył holenderski dziennikarz.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraProsty quiz z geografii. Każdy powinien trafić przynajmniej 6/10. Mistrzowie nie popełnią błędu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj