Nowy szkoleniowiec polskiej reprezentacji obcokrajowcem? To wzbudziło gorące dyskusje nie tylko wśród kibiców, ale także wśród głównych postaci polskiej piłki nożnej. Zbigniew Boniek nie cieszy się z wyboru Holendra, bo ten nie zna naszych realiów. Odmienne zdanie mają Jerzy Dudek i Tomasz Rząsa, którzy widzą w nim nadzieję dla naszej reprezentacji.
"Lepszy byłby duet Stefan Majewski - Franciszek Smuda" - mówi Zbigniew Boniek. "Najłatwiej znaleźć kandydata spoza Polski. Ale ktoś taki powinien znać nasze
problemy, specyfikę. Dlaczego jak zwykle, szukamy najprostszych rozwiązań. Kiedyś o mały włos nie wybraliśmy na prezydenta człowieka z Kanady, który nie wiedział nic o naszym kraju i nie
znał języka" - denerwuje się Boniek.
Boniek docenia klasę Holendra, ale według niego nie ma on pojęcia o polskim futbolu, co źle wróży na przyszłość. "To znakomity szkoleniowiec, ale nie zbawi naszego futbolu. Nawet nie zna polskich piłkarzy. Wybór zagranicznego kandydata, to jedna z najgorszych decyzji pod względem sportowym w naszym kraju w ostatnich latach. Najpierw trzeba dopracować się systemu szkoleniowego, bazy, wychować piłkarzy. Ja chcę, żebyśmy zaczęli pracować nad odbudowaniem całego systemu piłkarskiego w Polsce, a nie znaleźli trenera, który podoba się w tej chwili. Kogo powoła Beenhakker na zgrupowanie?" - pyta Boniek.
Jerzy Dudek, gdy dowiedział się od dziennikarzy DZIENNIKA i "Faktu" o nominacji Holendra, aż podskoczył z radości. "To świetna wieść!" - cieszył się polski bramkarz. "On jest gwarancją pozytywnego impulsu w naszej piłce. Ma olbrzymie doświadczenie trenerskie. Miałem okazję pracować z nim w Feyenoordzie. To wielki trener i świetny człowiek. Nie jest typem zamordysty. Ma zawsze plan gry. Daje piłkarzom poczucie wiary w ich umiejętności. Niczego nie osiąga krzykiem, bo wie, że niektórych ściąga to w dół. Często rozmawia z piłkarzami, umie rozwiązywać ich problemy" - chwali szkoleniowca "Dudi".
Dudek uważa, że w reprezentacji prowadzonej przez Beenhakkera nikt nie będzie grał za zasługi, ani dzięki jakiemuś układowi. Tylko ci, którzy zasłużą na to postawą na boisku. "To dotyczy wszystkich, bo Holender jest człowiekiem z zasadami. Dlatego nie ma dla mnie taryfy ulgowej, mimo że bardzo dobrze się znamy" - podsumowuje piłkarz Liverpoolu.
"Beenhakkera znam bardzo dobrze. To on ściągnął mnie do ekipy ówczesnego mistrza Holandii Feyenoordu Rotterdam" - opowiada Tomasz Rząsa. "Mogę mówić o nim w samych superlatywach" - dodaje.
Według byłego reprezentanta Polski, Holender jest bardzo dobrym trenerem i powinien sprawdzić się w pracy z naszymi piłkarzami. "Wypatrzył mnie w De Graafschap, gdzie grałem na lewej pomocy. Zaraz po przyjeździe trener powiedział do mnie: Rzaza, zapomnij o tej pozycji. I przestawił mnie do obrony. Tak zostało do dziś. Trudno mi powiedzieć, czy Beenhakker przeprowadzi się do Polski. Ale Leo nie lubi siedzieć w miejscu. Ciągle się uczy. Potrafi pojechać na drugi koniec świata, jeśli tylko się dowie, że drużyna np. z Afryki stosuje ciekawe nowinki taktyczne. Kilka razy był też na meczach Polski" - dodaje Rząsa.
Beenhakkera chwalą również holenderscy dziennikarze. Luc Wearts z działu sportowego holenderskiego
wydania gazety "Metro" w rozmowie z dziennikiem.pl podkreśla, że polska federacja dokonała dobrego wyboru. "Beenhakker ma doświadczenie w pracy z gwiazdami, ale też ze zwykłymi graczami. To trener, który umie sobie radzić zarówno z drużynami znanymi, jak Real Madryd, ale i z drużynami słabymi, jak narodowa reprezentacja Trynidadu i Tobago" - mówi Wearts. "Jeżeli poradził sobie z Trynidadem i Tobago, poradzi sobie z Polakami" - zakończył holenderski dziennikarz.
Boniek docenia klasę Holendra, ale według niego nie ma on pojęcia o polskim futbolu, co źle wróży na przyszłość. "To znakomity szkoleniowiec, ale nie zbawi naszego futbolu. Nawet nie zna polskich piłkarzy. Wybór zagranicznego kandydata, to jedna z najgorszych decyzji pod względem sportowym w naszym kraju w ostatnich latach. Najpierw trzeba dopracować się systemu szkoleniowego, bazy, wychować piłkarzy. Ja chcę, żebyśmy zaczęli pracować nad odbudowaniem całego systemu piłkarskiego w Polsce, a nie znaleźli trenera, który podoba się w tej chwili. Kogo powoła Beenhakker na zgrupowanie?" - pyta Boniek.
Jerzy Dudek, gdy dowiedział się od dziennikarzy DZIENNIKA i "Faktu" o nominacji Holendra, aż podskoczył z radości. "To świetna wieść!" - cieszył się polski bramkarz. "On jest gwarancją pozytywnego impulsu w naszej piłce. Ma olbrzymie doświadczenie trenerskie. Miałem okazję pracować z nim w Feyenoordzie. To wielki trener i świetny człowiek. Nie jest typem zamordysty. Ma zawsze plan gry. Daje piłkarzom poczucie wiary w ich umiejętności. Niczego nie osiąga krzykiem, bo wie, że niektórych ściąga to w dół. Często rozmawia z piłkarzami, umie rozwiązywać ich problemy" - chwali szkoleniowca "Dudi".
Dudek uważa, że w reprezentacji prowadzonej przez Beenhakkera nikt nie będzie grał za zasługi, ani dzięki jakiemuś układowi. Tylko ci, którzy zasłużą na to postawą na boisku. "To dotyczy wszystkich, bo Holender jest człowiekiem z zasadami. Dlatego nie ma dla mnie taryfy ulgowej, mimo że bardzo dobrze się znamy" - podsumowuje piłkarz Liverpoolu.
"Beenhakkera znam bardzo dobrze. To on ściągnął mnie do ekipy ówczesnego mistrza Holandii Feyenoordu Rotterdam" - opowiada Tomasz Rząsa. "Mogę mówić o nim w samych superlatywach" - dodaje.
Według byłego reprezentanta Polski, Holender jest bardzo dobrym trenerem i powinien sprawdzić się w pracy z naszymi piłkarzami. "Wypatrzył mnie w De Graafschap, gdzie grałem na lewej pomocy. Zaraz po przyjeździe trener powiedział do mnie: Rzaza, zapomnij o tej pozycji. I przestawił mnie do obrony. Tak zostało do dziś. Trudno mi powiedzieć, czy Beenhakker przeprowadzi się do Polski. Ale Leo nie lubi siedzieć w miejscu. Ciągle się uczy. Potrafi pojechać na drugi koniec świata, jeśli tylko się dowie, że drużyna np. z Afryki stosuje ciekawe nowinki taktyczne. Kilka razy był też na meczach Polski" - dodaje Rząsa.
Beenhakkera chwalą również holenderscy dziennikarze. Luc Wearts z działu sportowego holenderskiego
wydania gazety "Metro" w rozmowie z dziennikiem.pl podkreśla, że polska federacja dokonała dobrego wyboru. "Beenhakker ma doświadczenie w pracy z gwiazdami, ale też ze zwykłymi graczami. To trener, który umie sobie radzić zarówno z drużynami znanymi, jak Real Madryd, ale i z drużynami słabymi, jak narodowa reprezentacja Trynidadu i Tobago" - mówi Wearts. "Jeżeli poradził sobie z Trynidadem i Tobago, poradzi sobie z Polakami" - zakończył holenderski dziennikarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl