"Nie ma mowy o zmęczeniu. Jestem głodny pracy" - zapewnia Leo. Większość czasu spędza na oglądaniu i analizowaniu gry biało-czerwonych. "Już wiem, że polscy
piłkarze nie są słabi i z tej mąki może być chleb" - cieszy się. Kalendarz szkoleniowca jest bardzo napięty.
Najpierw Holender oglądał mecz reprezentacji Polski do lat 19. Ale wynik, jak i gra młodych piłkarzy, rozczarowały Beenhakkera. O wiele lepiej od piłkarzy zaprezentowała się baza sportowa we
Wronkach. Szkoleniowiec oglądał boiska, pokoje hotelowe i... bufet. "Perfect, great" - zachwycał się Holender spacerując po hotelu Olympic. Ale nie zdecydował, gdzie będzie
trenowała nasza reprezentacja.
Dzisiaj Beenhakker leci Trynidadu i Tobago. Beenhakker zostanie odznaczony przez prezydenta tego kraju najwyższym orderem państwowym. Po powrocie z Karaibów szkoleniowiec przeprowadzi
się do Polski. Zamieszka w Warszawie. Jak tylko się rozpakuje, czym prędzej wybierze się na najbliższy mecz Orange Ekstraklasy.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.