Piłkarze Lecha czekają na wizy
Terry Yegbe i Yannick Agnero utknęli w Afryce. Piłkarze Lecha kilka dni temu udali się do swoich krajów, by przedłużyć wizy pozwalające im na pobyt i pracę w Polsce. Niestety sprawy z wyrobieniem odpowiednich dokumentów mocno się skomplikowały i obaj zawodnicy muszą cierpliwie czekać.
Czy Ghańczyk i Iworyjczyk mogą liczyć na pomoc polskiego rządu? W tej sprawie z wiceministrem spraw zagranicznych skontaktowali się poznańscy dziennikarze. Bosacki, który znany jest ze swojej sympatii do "Kolejorza" do sprawy odniósł się w mediach społecznościowych.
Bosacki zapewnia, że rząd nie ponosi żadnej winy
Wiceminister udzielił wyczerpującej odpowiedzi. Przy okazji nie omieszkał "wbić szpilki" poprzedniej ekipie rządzącej w naszym kraju.
Od wczoraj poznańskie media wypytują mnie, czy to prawda, że dwaj afrykańscy piłkarze Lech Poznan "utknęli w Afryce z winy MSZ, czekając długo na wizy?"
Nieprawda. Zanim przedstawię fakty, muszę - jako kibic Kolejorza od pół wieku, który wielokrotnie Klub wspierał - jasno zastrzec, że wizy przyznają nie ministrowie, a konsulowie - zgodnie z prawem RP, procedurami i na podstawie dokumentów.
1. Obaj piłkarze, Agnero i Yegbe, są umówieni na odbiór wiz na jutro. I wiedzą o tym - oni i Klub - od ubiegłego wtorku, kiedy z konsulami się widzieli, składając wnioski.
2. Rozpatrzenie wniosku o wizy długoterminowe wymaga konsultacji wielu organów państwowych. Zamknięcie tego procesu w CZTERY DNI ROBOCZE świadczy o sprawności i dobrej woli konsulów, a nie, jak chce część mediów, o opieszałości.
3. Nieprawdą jest też, jakoby zawodnicy „czekali dwa miesiące na rozpatrzenie sprawy przez konsula”. Jeden z nich pierwszy raz skontaktował się z konsulatem w połowie lipca, drugi pod koniec miesiąca, ale komplet dokumentacji dostarczyli w początku sierpnia i bez zwłoki otrzymali termin na spotkanie.
4. Zastanawiać może oczywiście, dlaczego ten tygodniowy proces wizowy odbywa się na ostatnią chwilę (poprzednie wizy wydane w innych krajach UE kończą się w sierpniu) i w kluczowych momentach kwalifikacji do pucharów europejskich? Dlaczego nie wystąpiono o wizy dużo wcześniej - zwłaszcza w wypadku Agnero, który jest w Klubie od roku (!) i spokojnie mógł proces wizowy przejść w majowo-czerwcowej przerwie? Nie wiem, to są pytania do samych zawodników i ich Pracodawcy.
Ja jako minister cieszę się, że konsulowie MSZ działają sprawnie, wspomagając polski sport; a jako kibic - że obaj piłkarze mogą zdążyć na czwartkowy ważny mecz.
PS. Niektórzy dziennikarze mają "pretensje" o to, że wizy na Wyspy Owcze przyznano piłkarzom Lecha „szybciej niż do Polski”. Panowie, przyznanie najkrótszej z możliwych wiz na 48h to co innego niż przyznanie długoterminowej wizy otwierającej prawo do pracy i stały pobyt. Obecny rząd RP stosuje jasne, ale twarde procedury wizowe - i dzięki m. in. temu ograniczył wielokrotnie nielegalną imigrację do Polski w porównaniu do rządów poprzedników. Jesteśmy z tego dumni.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
