Podróż z problemami, ale na boisku pełna kontrola
Rewanżowe spotkanie na Wyspach Owczych odbyło się z 24-godzinnym opóźnieniem. Pierwotnie mecz miał zostać rozegrany w czwartek wieczorem, jednak Lech miał duże problemy z dotarciem do Torshavn. Poznaniacy wylądowali na lotnisku w Vagar dopiero w czwartek o godz. 16.30, dlatego UEFA zdecydowała o przełożeniu rywalizacji na następny dzień.
Ani perypetie związane z podróżą, ani konieczność gry na sztucznej murawie nie przeszkodziły mistrzom Polski. Lech zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż w pierwszym spotkaniu w Poznaniu, wygranym 1:0, i od początku pokazał, że nie zamierza jedynie bronić skromnej zaliczki.
Sayyadmanesh otworzył wynik
Pierwszą groźną sytuację stworzyli jednak gospodarze. Po uderzeniu głową Hallura Hansona piłkę przy słupku zatrzymał Joel Pereira, ratując Lecha przed stratą gola.
Poznaniacy szybko przejęli kontrolę nad środkiem pola i coraz częściej pojawiali się pod bramką KI Klaksvik. Przewagę udokumentowali w 20. minucie. Mikael Ishak dwukrotnie próbował pokonać Marka Jensena, a po interwencji bramkarza piłka trafiła pod nogi Allahyara Sayyadmanesha. Napastnik Lecha z bliska skierował ją do siatki.
Gol oznaczał, że Farerzy musieli odrobić już dwie bramki w dwumeczu. Mimo tego gospodarze długo nie byli w stanie przejąć inicjatywy. Lech kontrolował tempo spotkania i szukał kolejnych okazji.
Jeszcze przed przerwą poznaniacy mogli podwyższyć prowadzenie. Po kontrataku Joel Pereira znalazł się w sytuacji sam na sam z Jensenem, ale zamiast kończyć akcję strzałem, próbował dograć do Luisa Palmy. Tuż przed zejściem do szatni urazu doznał Ishak. Kapitana Lecha zastąpił Daniel Hakans, a na pozycji numer dziewięć przesunięty został Sayyadmanesh.
Rodriguez trafił pod poprzeczkę
Kluczowa dla losów spotkania okazała się 49. minuta. Pablo Rodriguez wypracował sobie miejsce do uderzenia i mocnym strzałem pod poprzeczkę podwyższył prowadzenie Lecha na 2:0.
Chwilę później gospodarze otrzymali doskonałą okazję na zdobycie bramki po błędzie Mateusza Lisa. Bramkarz poznaniaków stracił piłkę podczas próby dryblingu we własnym polu bramkowym, ale Pall Klettskard uderzył minimalnie obok słupka.
Od tego momentu Lech tworzył kolejne sytuacje. Palma nie wykorzystał okazji z kilku metrów, Hakans trafił w bramkarza, a Sayyadmanesh obił poprzeczkę.
Lech dobił rywala w końcówce
Trzeci gol padł w 75. minucie. Po błędzie defensywy KI Klaksvik piłka trafiła do Antoniego Kozubala, który bez problemu wykorzystał prezent od rywali.
W końcówce mistrz Polski jeszcze mocniej podkręcił tempo. W 89. minucie Hakans wykorzystał podanie Patrika Walemarka i sprytnym uderzeniem przerzucił piłkę nad bramkarzem. Ostatnie słowo należało do Walemarka. W doliczonym czasie gry Szwed popisał się bardzo precyzyjnym strzałem zza pola karnego i ustalił wynik na 5:0. Lech wygrał dwumecz 6:0 i bez większych problemów zameldował się w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Europy.
KI Klaksvik – Lech Poznań 0:5 (0:1)
Bramki: Allahyar Sayyadmanesh (20), Pablo Rodriguez (49), Antoni Kozubal (75), Daniel Hakans (89), Patrik Walemark (90+2).
Żółte kartki: KI Klaksvik – Jonn Johannesen, Hallur Hanson, Arni Frederiksberg, Daniel Johansen; Lech Poznań – Allahyar Sayyadmanesh, Michał Gurgul.
Lech Poznań: Mateusz Lis – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Mateusz Skrzypczak, Michał Gurgul – Patrik Walemark, Antoni Kozubal, Luis Palma (76. Karol Delikat), Pablo Rodriguez (76. Robert Gumny), Allahyar Sayyadmanesh (64. Radosław Murawski) – Mikael Ishak (45. Daniel Hakans).
Sędzia: Igor Pajać (Chorwacja).
