Lech bez trenera i zamkniętego „Kotła”
Poznaniacy przystąpili do spotkania bez Nielsa Frederiksena na ławce rezerwowych. Szkoleniowiec został zdyskwalifikowany przez UEFA na jeden mecz za opóźnione wyjście drużyny z szatni na drugą połowę spotkania eliminacji Ligi Mistrzów z Aarhus. Duński trener oglądał mecz z loży, a zespołem kierował jego asystent Andreas Hagen.
Europejska federacja ukarała także poznański klub częściowym zamknięciem stadionu za używanie pirotechniki przez kibiców. Wyłączona została druga trybuna, nazywana „Kotłem”. Najzagorzalsi sympatycy „Kolejorza” przenieśli się na sąsiedni sektor i stamtąd prowadzili doping.
Przewaga bez konkretów
Lech od początku miał przewagę, ale długo nie potrafił stworzyć klarownych sytuacji. Goście nie ograniczali się wyłącznie do obrony i od czasu do czasu pojawiali się pod bramką Mateusza Lisa. Po jednym ze strzałów Joannesa Danielsena piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.
Najlepszy fragment pierwszej połowy gospodarze rozegrali po upływie kilkudziesięciu minut. Po dokładnym dośrodkowaniu Joela Pereiry Allahyar Sayyadmanesh uderzył z bliska, lecz trafił w bramkarza. Chwilę później piłka po jego zagraniu i rykoszecie odbiła się od poprzeczki. Dobrą okazję miał również Antoni Kozubal, ale świetnie dysponowany Mark Jensen nie dał się pokonać.
Zryw Lecha trwał jednak krótko. Mistrzowie Polski grali wolno i schematycznie, a dobrze zorganizowana defensywa KI Klaksvik skutecznie rozbijała kolejne akcje. Goście szukali swoich szans przede wszystkim po długich podaniach do napastników.
Niewykorzystane okazje po przerwie
Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy Lech mógł objąć prowadzenie. Pablo Rodriguez znalazł się w sytuacji sam na sam, ale z około siedmiu metrów uderzył obok dalszego słupka.
Poznaniacy nadal prowadzili jednostajne ataki, w których brakowało tempa, precyzji i elementu zaskoczenia. Mnożyły się niedokładne podania oraz dośrodkowania kierowane w miejsca, w których nie było żadnego z zawodników gospodarzy.
Równocześnie Lech pozostawiał rywalom sporo przestrzeni przed własnym polem karnym. Najbliżej zdobycia bramki dla KI Klaksvik był Arni Frederiksberg. Farerski pomocnik próbował zaskoczyć Lisa bezpośrednim strzałem z rzutu rożnego, lecz piłka trafiła w poprzeczkę.
Agnero wykorzystał kontratak
Decydująca akcja nastąpiła w 81. minucie, w momencie gdy goście większą liczbą zawodników znaleźli się na połowie Lecha.
Mikael Ishak posłał podanie do Yannickaa Agnero, który ruszył samotnie w kierunku bramki. Napastnik przebiegł z piłką niemal pół boiska, znalazł się sam przed Jensenem i pewnym strzałem zdobył zwycięską bramkę.
W końcówce nie brakowało emocji. KI Klaksvik było blisko wyrównania po strzale głową Palla Klettskarda, ale Lis popisał się znakomitą interwencją. Lech także miał okazje do podwyższenia prowadzenia. Bramkarz gości obronił nogą groźne uderzenie, a po główce Ishaka piłka minęła bramkę.
Skromna zaliczka przed rewanżem
Lech zwyciężył 1:0, ale przed spotkaniem rewanżowym sprawa awansu pozostaje otwarta. Drugie spotkanie zostanie rozegrane za tydzień w Torshavn.
Zwycięzca dwumeczu w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy zmierzy się z lepszym zespołem z pary FC Thun – Vikingur Reykjavik.
Lech Poznań – KI Klaksvik 1:0 (0:0)
Bramka: Yannick Agnero (81).
Żółte kartki: Radosław Murawski – Mansour Sinyan, Gilli Rolantsson, Filip Brattbakk, Pall Klettskard.
Lech Poznań: Mateusz Lis – Joel Pereira, Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul – Patrik Walemark, Antoni Kozubal, Pablo Rodriguez, Radosław Murawski (46. Luis Palma), Allahyar Sayyadmanesh (62. Yannick Agnero) – Mikael Ishak.
KI Klaksvik: Mark Jensen – Gilli Rolantsson, Deni Pavlović, Gaston Tellechea – Joannes Danielsen, Mansour Sinyan (85. Martin Gonzalez), Oussama Ali (77. Rene Joensen), Jean Carlos – Arni Frederiksberg, Pall Klettskard (85. Erlend Hustad), Filip Brattbakk (77. Jonn Johannesen).
Sędzia: Orel Grinfeeld (Izrael).
Widzów: 16 541.
