Lemmen minimalnie przed Scaronim
O zwycięstwo na wymagającym finiszu walczyli Bart Lemmen i Christian Scaroni z XDS Astana. Holender zdołał odeprzeć atak Włocha na ostatnich metrach i odniósł pierwsze zawodowe zwycięstwo w karierze. Trzecie miejsce zajął Francuz Axel Laurance z Netcompany Ineos, który stracił do pierwszej dwójki 14 sekund.
Michał Kwiatkowski ukończył etap na 24. pozycji, 21 sekund za zwycięzcą. Bardzo dobrze zaprezentował się również 21-letni Filip Gruszczyński, reprezentujący Polskę. Młody kolarz finiszował na 28. miejscu ze stratą pół minuty. Pozostali polscy zawodnicy ponieśli znacznie większe straty.
Duże zmiany w klasyfikacji generalnej
Po trzech etapach sprinterskich kolarze po raz pierwszy w tegorocznej edycji wjechali w góry. Czwartkowa rywalizacja doprowadziła do poważnych przetasowań w klasyfikacji generalnej.
Lemmen wyprzedza obecnie Scaroniego o sześć sekund. Trzeci Niemiec Marco Brenner z Tudor Pro Cycling traci 26 sekund. Kwiatkowski zajmuje 14. miejsce, ze stratą 33 sekund do lidera.
Różnice między czołowymi zawodnikami są stosunkowo duże jak na Tour de Pologne, w którym w poprzednich latach o końcowym triumfie często decydowały pojedyncze sekundy.
Powrót na historyczny Orlinek
Meta czwartego etapu znajdowała się na Orlinku w Karpaczu. Podjazd pod nieczynną obecnie skocznię narciarską zajmuje szczególne miejsce w historii polskiego wyścigu.
W latach 1999–2007 Tour de Pologne kończył się tam dziewięć razy z rzędu. Po dłuższej przerwie Karpacz wrócił na trasę w 2023 roku i ponownie stał się jednym z najważniejszych punktów rywalizacji.
Ucieczka Polaków od pierwszego kilometra
Kolarze wystartowali w Żaganiu i mieli do pokonania 176 kilometrów. Od początku ścigali się w wysokiej temperaturze, ale w końcowej części etapu warunki diametralnie się zmieniły.
Już na pierwszym kilometrze od peletonu oderwała się czteroosobowa grupa. Znaleźli się w niej Tobiasz Pawlak i Patryk Stosz z reprezentacji Polski, lider klasyfikacji górskiej Dries De Bondt z Jayco AlUla oraz włoski sprinter Matteo Malucelli z XDS Astana.
Peleton początkowo nie reagował, dzięki czemu uciekinierzy wypracowali trzy i pół minuty przewagi, największą w tegorocznej edycji. Pierwszą premię górską, zlokalizowaną na 118. kilometrze w Antoniowie, wygrał De Bondt.
Wielka kraksa i przerwanie wyścigu
Po rozpoczęciu opadów deszczu szosa stała się bardzo śliska. Około 40 kilometrów przed metą na czele peletonu doszło do poważnej kraksy, w której uczestniczyło ponad 20 zawodników.
Przewrócili się między innymi dwaj kolarze UAE Team Emirates-XRG, wymieniani w gronie faworytów etapu: Joao Almeida oraz Jan Christen. Według nieoficjalnych informacji żaden z zawodników nie odniósł poważnych obrażeń.
Sędziowie zdecydowali o zatrzymaniu rywalizacji. Po dłuższej przerwie wyścig wznowiono, zachowując minutę i 45 sekund różnicy pomiędzy ucieczką a peletonem. Trasę skrócono jednak o 15 kilometrów, rezygnując z pętli na Sosnówce.
Peleton dogonił ucieczkę
Po wznowieniu rywalizacji problemy miał Almeida, triumfator Tour de Pologne z 2021 roku, który nie utrzymał się w głównej grupie.
Tempo peletonu nadawały przede wszystkim ekipy Decathlon oraz Netcompany Ineos Michała Kwiatkowskiego. Przewaga ucieczki szybko malała. Tobiasz Pawlak odpadł od czołówki, a dziesięć kilometrów przed metą różnica wynosiła już tylko 45 sekund.
Uciekinierzy zostali dogonieni siedem kilometrów przed finiszem. Patryk Stosz zdołał jednak wcześniej wygrać premię specjalną przy hotelu Seidorf.
Decydujący atak Lemmena
W głównej grupie pozostało około 40 zawodników. Niedługo później zaatakowali Lemmen, Scaroni i Brenner.
Na 4,5 kilometra przed metą Holender oderwał się od rywali. W pewnym momencie miał siedem sekund przewagi nad Scaronim, ale Włoch przyspieszył na ostatnim odcinku i niemal doprowadził do skutecznego pościgu.
Lemmen obronił jednak prowadzenie i jako pierwszy przekroczył linię mety. Zwycięzca trzech poprzednich etapów, Jonathan Milan z Lidl-Trek, finiszował na 100. miejscu, tracąc ponad dziesięć minut.
Pierwsze zawodowe zwycięstwo Holendra
Dla 30-letniego Lemmena był to pierwszy triumf w zawodowej karierze. Holender jest cenionym pomocnikiem, między innymi dwukrotnego zwycięzcy Tour de France Jonasa Vingegaarda.
W ekipie Visma-Lease a Bike ściga się od trzech sezonów i ma już podpisany kontrakt na kolejny rok.
W piątek kolarzy czeka następny górski sprawdzian. Piąty etap zakończy się podjazdem na Kocierz.
