"Nie szprycowałem się" - mówi zwycięzca Tour de France. "Mam nienormalnie wysoki poziom testosteronu, bo choruję na tarczycę" - pokrętnie tłumaczy Floyd Landis.
Kolarski świat jest w szoku. Wczoraj wyszło na jaw, że u Amerykanina wykryto wysoki poziom hormonu. Jeśli ten wynik potwierdzi druga próbka, to będzie pierwszy przypadek dopingu u zwycięzcy Wielkiej Pętli.
Poprzedni mistrz Lance Armstrong też jest oskarżany, że wszystkie swoje zwycięstwa w Tour de France zawdzięcza szprycowaniu się. On wygrywał wyścig siedem razy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|