Skompromitował się w kraju, a teraz chce zwiać za granicę. Szef PZPN Michał Listkiewicz nie ma już za grosz honoru. Zamiast z podniesionym czołem odpowiedzieć za korupcję w związku, załatwia sobie pracę w centrali UEFA w Szwajcarii - dowiedział się "Fakt".
Chce zdążyć, zanim do siedziby PZPN wprowadzi się rządowy komisarz i zacznie rozliczać afery korupcyjne, w które zamieszani byli działacze piłkarscy. Listkiewicz odbył już kilka rozmów z kolegami z UEFA. Spotkali się w Poznaniu.
Co miałby robić "Listek" na posadzie w UEFA? Wyznaczać sędziów na spotkania w europejskich pucharach.
Jeśli w siedzibie PZPN na ul. Miodowej w Warszawie szybko nie pojawi się zarząd komisaryczny, Listkiewicz czmychnie do Szwajcarii. A stamtąd trudno będzie go rozliczyć. Panie premierze, niech pan nie zwleka z wprowadzeniem do PZPN komisarza! - apeluje "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl