Z wielkiej chmury mały deszcz. Miał być dopingowy skandal na mistrzostwach Europy w lekkiej atletyce. Okazało się jednak, że w torbach znalezionych na śmietniku przy hotelu, w którym mieszkało kilka reprezentacji, znaleziono nie "koks", a witaminy.
"Stwierdziliśmy, że były tam witaminy i leki kardiologiczne" - przyznał rzecznik policji Mats Glansberg. Torby z lekami i strzykawkami zostały znalezione w poniedziałek w
pobliżu hotelu, gdzie mieszkały reprezentacje: Rosji, Czarnogóry, Polski, Bośni i Hercegowiny, Malty i Gibraltaru.
W jednej torbie były strzykawki z ampułkami. W drugiej był sprzęt do przetaczania krwi. Na opakowaniach widniały rosyjskie napisy. Według Matsa Garle - szefa laboratorium antydopingowego pod
Sztokholmem, który widział fotografie podejrzanych ampułek i opakowań - nie zawierały one środków dopingujących. "To są jedynie rosyjskie preparaty
witaminowe" - powiedział lekarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|