Dziennik Gazeta Prawana logo

Leo Beenhakker: Uwierzcie w swoich piłkarzy!

12 października 2007, 11:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Selekcjoner reprezentacji Polski, Leo Beenhakker, po porażce z Danią uważa, że powinniśmy być zadowoleni z naszej drużyny. Spotkaliśmy go z samego rana, popalającego cygaro przed hotelem, w towarzystwie swojego agenta Jana De Zeeuwa.

Dobrze pan spał w nocy?
"A dlaczego miałbym nie spać? Bardzo dobrze spałem, tylko, że trochę krótko. Wie pan, jak to z trenerami. W nocy zawsze rozgrywamy drugi znacznie dłuższy mecz, w głowie. Wyciągamy wnioski co było dobre, a co złe".

I znalazł pan coś dobrego?
"Oczywiście. Przez pierwsze 20 minut staraliśmy się grać bezpiecznie, rozgrywać daleko od własnej bramki na połowie przeciwnika, stosować pressing. I to wychodziło świetnie, chociaż jest dosyć trudne. Poza tym chłopcy zaczynają zmieniać sposób myślenia. Na razie nie starczyło na 90 minut, ale próbowali i to się liczy".

Ale wiecej było rzeczy złych?
"Nie. Po prostu nie wszystko udało się naprawić na dwóch sesjach treningowych. Po dobrych kilkunastu minutach piłkarze wracali do starych nawyków, oddawali piłkę... martwi mnie to".

Dwa dni to dla pana za mało. Szesnaście wystarczy? Tyle zostało do pierwszego meczu eliminacji EURO 2008, z Finlandią (od dzisiaj już 15 red.)
"Myślę, że przez te 10 dni we Wronkach powinniśmy zrobić ogromne postępy. To sporo czasu. Jestem przekonany, że oni potrafią to zrobić".

Oni to ci, którzy grali z Danią, czy może są jacyś inni oni?
"Jacyś inni może też są, ale proszę nie pytać o nazwiska".

Może jedno: Radosław Matusiak!
"Obserwuję go, oglądaliśmy wszystkie mecze w jego wykonaniu. Wy zawsze chcielibyście znać wszystkie nazwiska, a jak je podaję, to pytacie: <czemu ten, a nie tamten!>. Spokojnie, na razie powołałem 80 procent poprzedniej selekcji. To był mój start. Teraz zaczynamy robotę..."

Czyli sprzątanie po Janasie?
"Trochę muszę zmienić. Nie chcę porównywać tych dwóch zespołów. Nawet, jeśli nazwiska są te same, to moja idea i idea Janasa, którego szanuję, jest inna".

Dziwi mnie pana optymizm. Po takim meczu...
"
No tak. Wy Polacy zawsze jesteście <po ciemnej stronie Księżyca>. Ja stoję po tej jasnej! Nie wierzycie we własnych piłkarzy. Ja w nich wierzę, dają z siebie wszystko".

To chyba jakieś pana ulubione powiedzenie z „ciemną i jasną stroną Księżyca? Ciągle pan to powtarza.
"Bo to jest moja filozofia życiowa. To bardzo proste. Proszę spojrzeć na moją filżankę kawy. Pańskim zdaniem jest w połowie pełna, czy w połowie pusta?"

No, coś tam na dnie pływa.
"Dla was zawsze jest pusta, dla mnie pełna, bo jest jeszcze co pić".

Właśnie, nie można <napełnić jej nową kawą?> Wymienić kilku ludzi w reprezentacji? Przecież przegraliście 0:2!
"Jasne, nie lubię przegrywać, ale nie chodziło o wynik, tylko o to, czy jest pomysł na grę".

Pomysł na grę? Pan go widział?
"Widziałem. Naprawdę jestem optymistą, przykro mi".

My też powinniśmy być?
"Jasne, zapraszam na moją jasną stronę Księżyca!"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj