"Lubię szybką jazdę" - mówił Hajto, kiedy odbierał w zeszłym miesiącu nowiutki samochód. I wykrakał - wczorajszy wypadek był spowodowany nadmierną prędkością, choć nie byłego reprezentanta Polski. "Za skrzyżowaniem zwalniałem, bo przede mną był korek. I wtedy mój samochód został uderzony w tył przez bmw z taką siłą, że wjechałem w stojącego przede mną peugeota" - opowiada piłkarz.
Hajcie i jego pasażerowi, klubowemu koledze Grzegorzowi Kmiecikowi, nic się nie stało. Ucierpiało tylko auto. "Obejdzie się bez kasacji. Wystarczy naprawa" - zapewnia zawodnik.
Jutro jego ŁKS spotka się na własnym boisku z mistrzem Polski - Legią Warszawa. Czy i z tego zderzenia Hajto wyjdzie bez szwanku?
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
