Jaki samochód jest najlepszy? Służbowy! Przekonał się o tym Tomasz Hajto. Po wypadku golf, którym jechał, jest skasowany z tyłu i z przodu. Jednak piłkarz ŁKS Łódź zbytnio się tym nie przejmuje, bo przecież auto nie jest jego.
"Lubię szybką jazdę" - mówił Hajto, kiedy odbierał w zeszłym miesiącu nowiutki samochód. I wykrakał - wczorajszy wypadek był spowodowany nadmierną prędkością, choć nie byłego reprezentanta Polski. "Za skrzyżowaniem zwalniałem, bo przede mną był korek. I wtedy mój samochód został uderzony w tył przez bmw z taką siłą, że wjechałem w stojącego przede mną peugeota" - opowiada piłkarz.
Hajcie i jego pasażerowi, klubowemu koledze Grzegorzowi Kmiecikowi, nic się nie stało. Ucierpiało tylko auto. "Obejdzie się bez kasacji. Wystarczy naprawa" - zapewnia zawodnik.
Jutro jego ŁKS spotka się na własnym boisku z mistrzem Polski - Legią Warszawa. Czy i z tego zderzenia Hajto wyjdzie bez szwanku?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl