Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłkarz Tomasz Hajto rozbił służbowe auto

12 października 2007, 11:28
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jaki samochód jest najlepszy? Służbowy! Przekonał się o tym Tomasz Hajto. Po wypadku golf, którym jechał, jest skasowany z tyłu i z przodu. Jednak piłkarz ŁKS Łódź zbytnio się tym nie przejmuje, bo przecież auto nie jest jego.

"Lubię szybką jazdę" - mówił Hajto, kiedy odbierał w zeszłym miesiącu nowiutki samochód. I wykrakał - wczorajszy wypadek był spowodowany nadmierną prędkością, choć nie byłego reprezentanta Polski. "Za skrzyżowaniem zwalniałem, bo przede mną był korek. I wtedy mój samochód został uderzony w tył przez bmw z taką siłą, że wjechałem w stojącego przede mną peugeota" - opowiada piłkarz.

Hajcie i jego pasażerowi, klubowemu koledze Grzegorzowi Kmiecikowi, nic się nie stało. Ucierpiało tylko auto. "Obejdzie się bez kasacji. Wystarczy naprawa" - zapewnia zawodnik.

Jutro jego ŁKS spotka się na własnym boisku z mistrzem Polski - Legią Warszawa. Czy i z tego zderzenia Hajto wyjdzie bez szwanku?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj