Obaj zawodnicy jednak zostaną w Legii i będą brani pod uwagę przy ustalaniu składu na sobotni mecz z ŁKS-em Łódź. Edson od kilku dni był obrażony na trenera Dariusza Wdowczyka, menedżera Mariusza Piekarskiego, a także kolegów z drużyny. Wszystko zaczęło się od tego, że po kompromitującej porażce z Bełchatowem, trener Dariusz Wdowczyk poprosił "Piekarza", żeby wytłumaczył Brazylijczykom, że ma już dość ich wybryków i słabej gry.
Od słowa do słowa wychowawcza pogadanka przerodziła się w kłótnię, w której najbardziej aktywny był właśnie Edson. Po tej awanturze obrońca Legii przez dwa dni nie
chciał trenować razem z zespołem. Do akcji wkroczył prezes Piotr Zygo, który wezwał Brazylijczyka na dywanik. Szefowi klubu z Łazienkowskiej udało się namówić Edsona,
żeby wznowił treningi.
Teraz wiele zależy od meczu z ŁKS-em. Jeżeli Legia wygra, sytuacja ma szansę wrócić do normy. Ale jeśli warszawski zespół czeka kolejne niepowodzenie, to awantura może
wybuchnąć na nowo ze zdwojoną siłą.