Zapowiedź startu w barwach Polski w przyszłorocznych mistrzostwach świata rozsierdziła norweskich kibiców, wywołała nie tylko szok, ale i falę agresji. "Dostałem wiele listów z oskarżeniem o zdradę ojczyzny. Nawet moi przyjaciele nazywają mnie zdrajcą kraju" - powiedział zawodnik.
Polscy kibice żużla nie mają się jednak z czego cieszyć. Tak naprawdę Holta nie kocha naszego kraju. Liczą się jak zawsze pieniądze. Był za słaby na reprezentację Norwegii i dlatego chce jeździć w naszych barwach. Do polskiej kadry z pewnością się załapie. To pozwoli mu na dalszy kontakt z czołówką i wysokie zarobki na co dzień.
W Norwegii określenie - zdrajca kraju - jest wyjątkowo obraźliwe. Nawiązuje do Vidkuna Quislinga, premiera rządu Norwegii, który podczas II wojny światowej kolaborował z
hitlerowcami. Po wojnie Quisling został stracony, a jego postawa jest do dziś plamą na honorze dumnych Norwegów.