Niemczyk miał zrezygnować po kłótni z Małgorzatą Glinką i kolejnej kompromitującej porażce kadry. Jednak nikt nie chciał komentować tej decyzji. Sprawa miała być wyjaśniona po powrocie kadry z Japonii.
Ale to nie będzie łatwe. Wczoraj Niemczyk zadzwonił do związku i poinformował, że idzie do szpitala. Nie wiadomo, co mu dolega, jak długo, a nawet gdzie będzie się leczył. Następnych
telefonów już nie odbierał.
"Jeśli w czwartek trener Niemczyk nie przyjdzie na rozmowę do związku, to niech chociaż przyśle jakieś zwolnienie, że rzeczywiście coś mu dolega. A jak nie, to trzeba coś z tym
zrobić. Rozwiązać kontrakt? Nie będziemy dłużej bawić się ciuciubabkę, bo z dramatu reprezentacji zrobił się cyrk" - mówi zdenerwowany prezes związku Mirosław
Przedpełski.
Działacze są w trudnej sytuacji, bo Niemczyk ma ważny kontrakt aż do igrzysk w Pekinie w 2008 r.