Dziennik Gazeta Prawana logo

Kontrolerzy z Urzędu Pracy weszli do PZPN

12 października 2007, 13:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Blady strach padł na działaczy z PZPN. Do siedziby związku weszli kontrolerzy pracy. To efekt dzisiejszej informacji DZIENNIKA, że trener Beenhakker pracuje na czarno.

Urzędnicy chcą sprawdzić, czy w PZPN jest więcej takich kwiatków. Zbadają więc legalność zatrudnienia wszystkich osób pracujących w związku.

Niezależnie od tych ustaleń, już wiadomo, że dziś selekcjoner kadry usiądzie na ławce reprezentacji Polski nielegalnie. Holender nie ma ważnej umowy z PZPN, bo brakuje zgody Urzędu Pracy. Jak dowiedział się dziennik.pl, do urzędu nawet nie wpłynął wniosek o pozwolenie na pracę.

"On pracuje nielegalnie" - wyjaśnia rzecznik prasowy urzędu pracy Aleksander Kornatowski. "Piłkarskiej centrali grozi sprawa w sądzie za niezalegalizowanie pracownika. Pan Beenhakker i PZPN mogą zostać ukarani. Zajmiemy się tą sprawą" - twierdzi rzecznik.

Kara dla Holendra nie będzie dotkliwa. Z jego portfela zniknie jedynie 1000 zł, co przy jego zarobkach (600 tys. euro, czyli ponad 2,4 miliony zł) to śmieszna kwota. Więcej zapłaci PZPN - 3 tysiące.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj