Mimo że Leo Beenhakker nie ma ważnej umowy z PZPN-em, nie ma na co narzekać. Apartament w luksusowym hotelu, wyżywienie, podróże po kraju i Europie - to wszystko funduje mu piłkarska centrala.
Polski Związek Piłki Nożnej ma ważną umowę z pięciogwiazdkowym Sheratonem, dzięki której ma do swojej dyspozycji kilka apartamentów. Gdy trenerem kadry był Zbigniew Boniek, związek wynajął mu mieszkanie w hotelu "Victoria" na pl. Piłsudskiego.
Beenhakker nie ma pozwolenia na pracę w Polsce i - jak twierdzi prezes PZPN Michał Listkiewicz - pracuje w Polsce jako wolontariusz. Nie ponosi jednak żadnych kosztów, bo za wszystkie jego wydatki płaci związek.
Żeby oglądać grę kadrowiczów, trener musi jeździć po całym kraju. Na mecz Sebastiana Mili pojechał aż do Wiednia. Wszędzie towarzyszy mu Dariusz Dziekanowski. Złośliwi mówią, że "Dziekan" jest bardziej kierowcą Beenhakkera niż jego asystentem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|