W niedziele Robert Kubica będzie ścigał się w jednym z najniebezpieczniejszych wyścigów Formuły 1. Na włoskim torze Monza zginęły 53 osoby. Wśród nich są kierowcy, motocykliści i widzowie.
"To trudny i niebezpieczny tor. Chwila nieuwagi może drogo kosztować" - ostrzega Mario Theissen, szef teamu Kubicy - BMW Sauber. Kiedy w ubiegłym
tygodniu BMW testowało silniki na Monzie, okazało się, że aż trzy czwarte każdego okrążenia bolidy pokonywały na pełnej mocy. Do tego dochodzą ekstremalne obciążenia hamulców. Przy
hamowaniu pod koniec prostej ciało kierowcy waży 5 razy więcej niż zwykle.
Tor zbudowano w 1922 roku. Dwa lata później doszło do pierwszej tragedii. Na zaproszenie Mercedesa mieszkający w Anglii polski hrabia Ludwik Zborowski miał testować samochód z 2-litrowym silnikiem. Jednak nasz rodak nie dojechał do mety. Roztrzaskał się o drzewo.
W 1928 roku Emilio Materassi zabił siebie i 27 widzów. Jest to najtragiczniejszy wypadek w historii toru pod Mediolanem. Dopiero gdy w 1933 roku zginęło kolejnych dwóch zawodników postanowiono przebudować obiekt. Kiedy na Imoli zabił się w 1994 roku Ayrton Senna, na Monzie w trosce o kierowców przeprowadzono dalsze korekty trasy poprawiające bezpieczeństwo. Jednak nadal jest to jeden z najniebezpieczniejszych torów w Formule 1.
Tor zbudowano w 1922 roku. Dwa lata później doszło do pierwszej tragedii. Na zaproszenie Mercedesa mieszkający w Anglii polski hrabia Ludwik Zborowski miał testować samochód z 2-litrowym silnikiem. Jednak nasz rodak nie dojechał do mety. Roztrzaskał się o drzewo.
W 1928 roku Emilio Materassi zabił siebie i 27 widzów. Jest to najtragiczniejszy wypadek w historii toru pod Mediolanem. Dopiero gdy w 1933 roku zginęło kolejnych dwóch zawodników postanowiono przebudować obiekt. Kiedy na Imoli zabił się w 1994 roku Ayrton Senna, na Monzie w trosce o kierowców przeprowadzono dalsze korekty trasy poprawiające bezpieczeństwo. Jednak nadal jest to jeden z najniebezpieczniejszych torów w Formule 1.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|