Odkryte pociski artyleryjskie, granaty moździerzowe i amunicja do karabinów to zapewne nie koniec wybuchowych znalezisk, ale zdaniem Leszka Paszkowskiego, dyrektora MOSiR administrującego stadionem Lechii, nie ma powodów, by odwoływać spotkanie. "Niewypały są na tyle głęboko pod ziemią, że zagrożenie mogą stanowić tylko dla osób, które chciałyby je wykopać. Nasza ochrona jest jednak na takich poszukiwaczy wyczulona" - zapewnia Paszkowski.
Miejmy nadzieję, że na stadionie Lechii jedynymi eksplozjami będą wybuchy radości kibiców po strzelonych golach.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.