Prezes PZPN Michał Listkiewicz najwyraźniej przyspawał się do stołka. Na razie nie zamierza odejść. Zapowiada jednak, że porzuci szefowanie polskiej piłce podczas grudniowego zjazdu PZPN. Dla wielu kibiców będzie to najlepszy prezent na święta.
Czy "gwiazdka" nadejdzie wcześniej? "Na dziś nie ma tematu mojej dymisji. Ale jutro zbiera się zarząd i w trakcie dyskusji wszystko może się zdarzyć"
- mówi Listkiewicz. Co to oznacza? Czy prezes dopuszcza inne rozwiązanie niż grudniowe pożegnanie z PZPN? Czy podczas spotkania zarządu padnie wniosek o jego dymisję? Wszystkie scenariusze
są możliwe...
Od kilku dni prasa donosiła, że Listkiewicz może przyspieszyć swoją rezygnację. Na prezesa mocno naciska jego żona. "Kazała mi wybierać. Albo PZPN, albo ona. Jesteśmy po prostu
bardzo wykończeni. Pobito mi syna, zbezczeszczono grób matki" - żali się prezes. Mówi, że jego prywatne życie legło w gruzach. Być może jutro zacznie się jego nowy etap...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|