A tak się skarżył, a tak narzekał. "Jestem zaszczuty. Moja rodzina jest prześladowana, dostaję telefoniczne groźby, ktoś zdewastował grób mojej matki" - mówił. Ale z dymisją poczeka jeszcze miesiąc, do walnego zgromadzenia PZPN. Wtedy odejdzie.
Rządy "Listka" na fotelu prezesa PZPN trwają od siedmiu lat. I z każdym rokiem polska piłka chyli się coraz bardziej ku upadkowi. Korupcja w światku sędziowskim, handel wynikami meczów, skandaliczne wyniki polskich piłkarzy, bandytyzm na trybunach i brak stadionów - to efekty jego prezesowania w PZPN.
Listkiewiczowi zaczął palić się grunt pod nogami, gdy prokuratura zabrała się za piłkarskich aferzystów. Areszty zapełniły się sprzedajnymi sędziami i nieuczciwymi szefami klubów. W aferę korupcyjną w polskiej piłce zamieszanych jest już ponad 40 osób.
"Ostatnie dni ubiegłego tygodnia mnie dobiły" - deklarował "Listek". Polską piłkę dobija siedem lat rządów prezesa PZPN.