Przedstawiają naszego kierowcę jako Gargamela z popularnej kreskówki dla dzieci, który jest szefem polskiej szajki złodziei samochodów. Pierwsze dowcipy pojawiły się już w grudniu ubiegłego roku na internetowych forach, kiedy Polak został kierowcą testowym teamu BMW Sauber. Niemcy szybko zaszufladkowali Kubicę: "A słyszeliście, że razem z polskim kierowcą do zespołu trafi ochroniarz? Ma pilnować, by rodacy Kubicy nie wyczyścili warsztatu z części zamiennych."
Na następne "żarty" nie trzeba było długo czekać. Kolejna porcja drwin pojawiła się, kiedy Polak został zdyskwalifikowany w Grand Prix Węgier. Niemcy szybko znaleźli wytłumaczenie: "Kubica został zdyskwalifikowany, bo jechał kradzionym bmw." Zaraz po tym, jak polski kierowca znalazł się na podium po wyścigu na torze Monza, pojawił się dowcip tłumaczący sukces Polaka: "Osiągnął taki świetny wynik, bo Polacy najszybciej na świecie odkręcają koła."
Stare przysłowie mówi, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Ciekawe czy jak Polak już wkrótce będzie mistrzem F1, to naszym zachodnim sąsiadom będzie równie wesoło...
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.