Tak się wita mistrza! Tłum kibiców z transparentami, kapela z rodzinnych Gilowic oraz rodzina czekała na Tomasza Adamka, który dziś wylądował na lotnisku w Krakowie-Balicach. Bokserski mistrz świata wrócił z Chicago po wygranej walce z Paulem Briggsem.
Adamek na długo nie wrócił do kraju. Już za dwa tygodnie musi wracać do USA, negocjować sprawę kolejnej walki, która ma się odbyć na przełomie grudnia i
stycznia. "W Ameryce są zachwyceni moją walką. Nie schodzę z ekranów telewizorów. Wczoraj cały dzień powtarzali pojedynek z Briggsem" - cieszy się bokser.
Polak otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery w Stanach Zjednoczonych. Już są rozmowy o kontrakcie z telewizją HBO. "Kibice w USA kochają, gdy się walczy do końca, gdy się wstaje, gdy się leje krew. W walce z Briggsem co prawda to ja byłem więcej poobijany, ale zadałem około 300 ciosów więcej i wygrałem bezdyskusyjnie. Chciałbym w styczniu znów stanąć w ringu. Teraz jednak należy mi się odpoczynek, gdyż nie byłem w domu prawie 10 tygodni" - zakończył nasz mistrz.
Polak otworzył sobie drzwi do wielkiej kariery w Stanach Zjednoczonych. Już są rozmowy o kontrakcie z telewizją HBO. "Kibice w USA kochają, gdy się walczy do końca, gdy się wstaje, gdy się leje krew. W walce z Briggsem co prawda to ja byłem więcej poobijany, ale zadałem około 300 ciosów więcej i wygrałem bezdyskusyjnie. Chciałbym w styczniu znów stanąć w ringu. Teraz jednak należy mi się odpoczynek, gdyż nie byłem w domu prawie 10 tygodni" - zakończył nasz mistrz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|