Dziennik Gazeta Prawana logo

Syn szefa PZPN-u cudem uniknął linczu

12 października 2007, 13:49
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To były dramatyczne chwile. Syn Michała Listkiewicza Tomasz o mało nie został pobity na stadionie IV-ligowego Dolcanu Ząbki. Sędziował tam mecz. Piłkarze Mazura Karczew byli tak wkurzeni porażką, że chcieli go zlinczować.

Dolcan Ząbki wygrał z Mazurem aż 8:1. "On jest chyba ślepy albo wziął w łapę. To, co wyprawiał, w głowie się nie mieści" - mówił o pracy sędziego Listkiewicza jeden z kibiców gości. Według niego syn prezesa PZPN nie podyktował dla Mazura dwóch ewidentnych rzutów karnych i co chwila mylił się na korzyść piłkarzy Dolcana.

Po ostatnim gwizdku z pretensjami do Listkiewicza ruszyli piłkarze Mazura. Przerażony sędzia wezwał ochronę i pod eskortą uciekł z boiska. Kibice jeszcze długo po zakończeniu meczu pod klubowym budynkiem bluzgali na młodego arbitra. Dopiero gdy się rozeszli, syn prezesa PZPN-u wyszedł z szatni i wyjechał z Ząbek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj