A miało być tak pięknie. Zamiast wypoczywać, polscy lekkoatleci na obozie w Tunezji przeżywają koszmar. "Robaki w łóżkach i ręcznikach, a jedzenie tak fatalne, że nie da się go zjeść" - żali się mistrzyni olimpijska z Sydney w rzucie młotem Kamila Skolimowska.
Polski Związek Lekkiej Atletyki po ciężkim sezonie wysłał naszych czołowych zawodników na wczasy. To miała być nagroda za wysiłek włożony podczas tegorocznych
zawodów. Sportowcy mieli wypoczywać w komfortowych warunkach. Jednak nieuczciwe tunezyjskie biuro podróży sprawiło, że obóz polskich lekkoatletów zamienił się w koszmar. "Robi mi
się niedobrze, gdy próbując przyrządzić sobie grzankę, znajduję w opiekaczu usmażonego karalucha. Nasz wyjazd do Tunezji okazał się bezsensowny, choć nie chciałabym winić za to PZLA. Po
prostu trafiliśmy na całkowicie nieodpowiedzialne biuro podróży" - uważa Skolimowska.
PZLA chciał pomóc zawodnikom i załatwił możliwość wcześniejszego powrotu. Związek zarezerwował dla uczestników obozu miejsca w samolocie, by mogli wrócić do Polski już dziś. Jednak sportowcy nie skorzystali z propozycji, bo za bilety lotnicze musieliby zapłacić po 1600 zł z własnej kieszeni.
PZLA chciał pomóc zawodnikom i załatwił możliwość wcześniejszego powrotu. Związek zarezerwował dla uczestników obozu miejsca w samolocie, by mogli wrócić do Polski już dziś. Jednak sportowcy nie skorzystali z propozycji, bo za bilety lotnicze musieliby zapłacić po 1600 zł z własnej kieszeni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|