W 78. minucie meczu Atletico Madryt - Recreativo Huelva (2:1) - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego - 18-letni piłkarz wbił piłkę ręką do bramki gości. Ale ani sędzia główny, ani jego asystenci nie widzieli przewinienia. Mimo protestów zawodników z Huelvy gol został uznany.
Hiszpańscy dziennikarze ocenili sytuację jako skandaliczną, porównując bramkę Aguero do gola strzelonego w ten sam sposób przez Maradonę w meczu z Anglią na mundialu w 1986 roku.
Aguero, podobnie jak wtedy Maradona, bez cienia wstydu świętował zdobycie bramki. A po meczu nie chciał niczego komentować. Dopiero później na stronie internetowej Atletico znalazła się
jego wypowiedź, w której wyraził... satysfakcję. "Jestem bardzo zadowolony z bramki. Piłka dotknęła mojej ręki, to był odruch" - powiedział piłkarz. Bez wątpienia robi
wszystko, żeby pójść w ślady wielkiego Diego.
Trzy najsłynniejsze bramki zdobyte ręką:
1. Diego Maradona - w meczu Argentyna - Anglia 2:1, podczas mistrzostw świata w 1986 roku w Meksyku.
Maradona przebiegł kilkanaście metrów środkiem boiska i przed polem karnym odegrał piłkę na prawo do kolegi z drużyny. Ten jej nie sięgnął, ale piłkę niefortunnie wstrzelił w pole karne
interweniujący obrońca angielski. Maradona był już wtedy blisko bramki. Do spadającej z wysoka piłki ruszył angielski bramkarz, ale Diego uprzedził go, wyskakując w powietrze z
wyciągniętą ręką i strącił nią piłkę do siatki. Do dziś kibice wspominają tego gola, jako jednego z najbardziej szokujących.
2. Jan Furtok - w meczu Polska - San Marino 1:0, podczas spotkania eliminacyjnego do mistrzostw świata w 1993 roku.
Bardzo słabe San Marino długo broniło się przed chaotycznymi atakami Polaków. W 70. minucie do dośrodkowanej z prawej strony piłki wyskoczył Jan Furtok i wepchnął ją ręką do bramki.
Sędziowie nic nie widzieli... Ale kibice odetchnęli z ulgą. Dzięki tej kuriozalnej akcji doszło do jednego z najbardziej wstydliwych zwycięstw biało-czerwonych.
3. Paul Scholes - w meczu Anglia - Polska 3:1, podczas spotkania eliminacyjnego do mistrzostw Europy w 1999 roku.
Jedną strzelił nam nogą, drugą głową, a trzecią... ręką. To był jego dzień! I być może dlatego sędzia był zaślepiony błyskotliwymi akcjami rudzielca z Anglii, że uznał
nieprawidłowo zdobytą bramkę. Scholes świetnie udawał, że wszystko jest w porządku. I dlatego do dziś polscy kibice za nim nie przepadają.