Dziennik Gazeta Prawana logo

Następca słynnego Maradony strzelił gola... ręką

12 października 2007, 13:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Okrzyknięto go następcą słynnego Diego Maradony. I rzeczywiście Argentyńczyk Sergio Aguero chce jak najbardziej upodobnić się do swojego wielkiego rodaka. Naśladowanie go zaczął jednak od najgorszych nawyków. W ostatnim ligowym meczu oszukał sędziego i strzelił gola... ręką.

W 78. minucie meczu Atletico Madryt - Recreativo Huelva (2:1) - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego - 18-letni piłkarz wbił piłkę ręką do bramki gości. Ale ani sędzia główny, ani jego asystenci nie widzieli przewinienia. Mimo protestów zawodników z Huelvy gol został uznany.

Hiszpańscy dziennikarze ocenili sytuację jako skandaliczną, porównując bramkę Aguero do gola strzelonego w ten sam sposób przez Maradonę w meczu z Anglią na mundialu w 1986 roku.

Aguero, podobnie jak wtedy Maradona, bez cienia wstydu świętował zdobycie bramki. A po meczu nie chciał niczego komentować. Dopiero później na stronie internetowej Atletico znalazła się jego wypowiedź, w której wyraził... satysfakcję. "Jestem bardzo zadowolony z bramki. Piłka dotknęła mojej ręki, to był odruch" - powiedział piłkarz. Bez wątpienia robi wszystko, żeby pójść w ślady wielkiego Diego.

Trzy najsłynniejsze bramki zdobyte ręką:

1. Diego Maradona - w meczu Argentyna - Anglia 2:1, podczas mistrzostw świata w 1986 roku w Meksyku.
Maradona przebiegł kilkanaście metrów środkiem boiska i przed polem karnym odegrał piłkę na prawo do kolegi z drużyny. Ten jej nie sięgnął, ale piłkę niefortunnie wstrzelił w pole karne interweniujący obrońca angielski. Maradona był już wtedy blisko bramki. Do spadającej z wysoka piłki ruszył angielski bramkarz, ale Diego uprzedził go, wyskakując w powietrze z wyciągniętą ręką i strącił nią piłkę do siatki. Do dziś kibice wspominają tego gola, jako jednego z najbardziej szokujących.

2. Jan Furtok - w meczu Polska - San Marino 1:0, podczas spotkania eliminacyjnego do mistrzostw świata w 1993 roku.
Bardzo słabe San Marino długo broniło się przed chaotycznymi atakami Polaków. W 70. minucie do dośrodkowanej z prawej strony piłki wyskoczył Jan Furtok i wepchnął ją ręką do bramki. Sędziowie nic nie widzieli... Ale kibice odetchnęli z ulgą. Dzięki tej kuriozalnej akcji doszło do jednego z najbardziej wstydliwych zwycięstw biało-czerwonych.

3. Paul Scholes - w meczu Anglia - Polska 3:1, podczas spotkania eliminacyjnego do mistrzostw Europy w 1999 roku.
Jedną strzelił nam nogą, drugą głową, a trzecią... ręką. To był jego dzień! I być może dlatego sędzia był zaślepiony błyskotliwymi akcjami rudzielca z Anglii, że uznał nieprawidłowo zdobytą bramkę. Scholes świetnie udawał, że wszystko jest w porządku. I dlatego do dziś polscy kibice za nim nie przepadają.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj