Co za pech! Belgijska tenisistka Kim Clijsters grała w piłkę, kiedy nagle potknęła się o swojego psa. I co? Nie dość, ze zdeptała biednego zwierzaka, to jeszcze stłukła sobie kość ogonową. I czeka ją przymusowa przerwa w grze. Na szczęście niedługa.
Clijsters to twarda sztuka. Musi przerwać treningi na dwa dni, ale już w poniedziałek chce zagrać w turnieju Gaz de France Stars w belgijskim Hasselt. ""Potknęłam się o swojego pieska i fatalnie upadłam. Na szczęście nic poważnego się nie stało" - uspokaja gwiazda światowych kortów.
To nie pierwsza belgijskiej tenisistki w tym sezonie. Poprzednio Clijsters pauzowała ponad dwa miesiące przez uraz uzji nadgarstka. Wciąż liczy na to, że zakwalifikuje się do kończącego sezon turnieju WTA Championship w Madrycie. A już w przyszłym roku 23-letnia zawodniczka chce skończyć karierę. Dlaczego? Wszystko właśnie przez kontuzje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|