Dni Michała Listkiewicza są już policzone. Najpierw zapowiadał, że się wycofa. Teraz kombinuje, jak tu pozostać na stanowisku. Ale nawet kumpel, kandydat na nowego szefa UEFA, Michel Platini mu nie pomoże - donosi "Fakt".
Słynny przed laty piłkarz, Michel Platini, przyjechał do Polski, żeby się wypromować. Będzie kandydował na stanowisko szefa UEFA, więc przydadzą mu się polskie głosy. Michał Listkiewicz też szuka poparcia, a że kumpluje się z Platinim, to chciał się dogadać w myśl zasady "ręka rękę myje". Ja cię poprę w wyborach, ty mi pomóż z błotem, w które wdepnąłem. Niestety, intuicja zawiodła prezesa PZPN.
Michel Platini miał zapewnić, że Listkiewicz to "swój gość" i powinien pozostać na stanowisku prezesa. Tymczasem wcale nie poparł prezesa PZPN i nie próbował go odwieść od zamiaru rezygnacji. Przyjechał i pogadał, ale ograniczył się tylko do kilku dyplomatycznych uwag.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|