173 centymetry. Tyle mierzy srebrna medalistka w biegach narciarskich - Justyna Kowalczyk. Jest o głowę niższa od siatkarki Małgorzaty Glinki (191 cm) i o dwie od koszykarki Małgorzaty Dydek (214 cm). Ale dla Justyny to i tak za dużo. Uważa, że przez to nie może płynnie jeździć na nartach.
Kobiecie ciężko dogodzić. "Pokonanie ostrego zakrętu, jak się jedzie z prędkością 45 km/godz., jest udręką. Wysokich zawodników po prostu znosi. Wtedy można zapomnieć o płynnym pokonywaniu zakrętów" - biadoli Justyna Kowalczyk.
"Nie jestem wysoka i nie należę do najgrubszych. Jeżeli na trasie dojdą jeszcze zakwasy ze zmęczenia, jazda na nartach jest ciężka" - dodaje narciarka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|