Prezes Arki Gdynia Jacek M. nieprędko wyjdzie na wolność. Jeszcze w środę wszedł dziarsko na komendę policji we Wrocławiu. W czwartek wyglądał już jak obraz nędzy i rozpaczy. Niechętnie odpowiadał na pytania "Faktu".
Skąd Arka brała pieniądze na kupowanie meczów?
To pan twierdzi, że były one kupowane.
Zna pan Ryszarda F. pseudonim Fryzjer?
Tak, znam.
Spotykał sie pan z nim i przekazywał pieniądze za ustawianie spotkań?
Nie. Nigdy go nie spotkałem.
Co powie pan teraz swoim wyborcom, którzy na pana głosowali podczas wyborów samorządowych?
Naprawdę nie wiem.
Spodziewał się pan zatrzymania?
Niekoniecznie.
Czy trener Mirosław D, który ma już zarzuty kupowania meczów, robił to z panem w Arce?
Odmawiam komentarza.
Boi się pan, że trafi za kratki?
Boję się aresztu.
Przyzna się pan do kupowania spotkań?
Nie znam zarzutów.
Jak pan je pozna, to przyzna się do korupcji?
Zależy, czego będą one dotyczyć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl