Dziennik Gazeta Prawana logo

Bramkarza reprezentacji Polski chce wielka Chelsea

12 października 2007, 14:39
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
To był szalony sezon Wojciecha Kowalewskiego! Świetne mecze w reprezentacji Polski, wicemistrzostwo Rosji ze Spartakiem Moskwa i dobra gra w Lidze Mistrzów. W efekcie zainteresowała się nim londyńska Chelsea. Czy można chcieć czegoś więcej? - pisze dzisiejszy "Fakt".
"Oczywiście. Tak naprawdę, to niczego wielkiego nie ugrałem. Drugie miejsce Spartaka w lidze to nasza porażka. O kadrze nie mówię, bo jesteśmy dopiero w połowie drogi do mistrzostw Europy" - opowiada "Faktowi" Kowalewski.

Największym sukcesem Polaka mógł być transfer do słynna Chelsea. "Kiedy o tym usłyszałem, następnego dnia grałem mecz w Spartaku. I tak dostałem w głowę, że wylądowałem w szpitalu. Z wstrząsem mózgu. Moja kontuzja wyglądała równie makabrycznie, jak pamiętne wejście w Petra Cecha, bramkarza londyńczyków, któremu złamano podstawę czaszki. Zastanawiam się teraz, czy ta moja kontuzja to nie jakieś fatum ciążące nad Chelsea" - żartuje Kowalewski, który po urazie nie trenował przez miesiąc.

Wcześniej nazwisko bramkarza trafiło do notesów kilku menedżerów. "Wiem, że jakieś oferty wpłynęły do Spartaka. Nasz dyrektor za nic nie chce jednak zdradzić, z jakich klubów" - mówi Kowalewski.

"Gibon" mieszka w Moskwie już trzy lata. Chętnie zmieniłby otoczenie, choć jeśli zostanie w stolicy Rosji, nie będzie rozpaczał. W końcu należy do ulubieńców kibiców Spartaka. "Moskwa to zwariowane miasto. Na mecz z Interem Mediolan w Lidze Mistrzów jechaliśmy... metrem. Wszystko przez gigantyczne korki uliczne. Zresztą w Moskwie coraz popularniejsze są helikoptery. Niewykluczone, że za jakiś czas, żeby dojechać na mecz czy trening, będę musiał użyć powietrznej taksówki" - mówi całkiem poważnie "Gibon".

A jakie są jego życzenia na najbliższe tygodnie? "Odpoczynek. Tylko to. Rok temu byłem z żoną w Hiszpanii, a później zagrałem dobry sezon. Teraz również muszę porządnie wypocząć" - zdradza Kowalewski.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj