Dziennik Gazeta Prawana logo

Mandat za przychylne sędziowanie

12 października 2007, 14:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Co czwarty ze 120 delegatów na walnym zjeździe OZPN Wałbrzych, który odbył się tydzień temu, to sędzia albo obserwator. "Jaka jest moralność tych ludzi? Co będzie, jak arbitrzy poprowadzą wiosną mecze klubom, których byli delegatami?" - denerwuje się w rozmowie z DZIENNIKIEM ustępujący z końcem roku szef polskich sędziów Andrzej Strejlau.

Prezesem OZPN Wałbrzych został Jan Studziński, znany na Dolnym Śląsku obserwator czwartoligowy. Wygrał, bo sędziowie już przed zjazdem robili wszystko, aby szefem okręgu został ich człowiek. "Arbitrzy jeździli po klubach i przekonywali działaczy, żeby im przyznali mandaty. Nie uwierzę, że każdy prezes oddał miejsce na zjeździe jakiemuś sędziemu bezinteresownie. Kto się odważył postawić, może mieć kłopoty" - denerwuje się delegat Dariusz Jaworski ze Świdnicy.

"Nie zdziwię się, jak wiosną w naszej okręgówce czy czwartej lidze zaczną się dziać cuda. Na dodatek na liście obecności na zjeździe były tylko imiona i nazwiska. Żeby broń Boże nikt nie dowiedział się, że sędzia Kowalski jest z tego klubu, a obserwator Nowak z innego" - dodaje.

Nowy szef OZPN nie widzi nic złego w takich metodach. Nie uważa też, że łączenie dwóch funkcji jest naganne. "Nie będę rezygnował z obowiązków obserwatora. Nie ma takiej potrzeby" - upiera się Studziński.

To, że w Wałbrzychu nikt nie walczy z takimi wynaturzeniami, jest normą. Przed Studzińskim szefem OZPN Wałbrzych był Kazimierz Drożdż, który łączył tę funkcję... z prezesowaniem grającemu w okręgówce Kryształowi Stronie Śląskie. Też uważał, że nie ma w tym nic złego. Studziński to kontynuator linii Drożdża, zaprawionego w politycznych bojach wieloletniego aparatczyka PZPR, który przez lata trząsł całym okręgiem, a teraz odchodzi na emeryturę.

"Studziński na walnym zjeździe OZPN nawet nie udawał, że zaproponuje coś nowego. Jego mowa wyborcza była krótka: "A co ja wam będę gadał, i tak wszystko zostanie po staremu" - mówi Jaworski.

"Jak reformować polską piłkę, skoro nie tylko pierwsza czy druga liga, ale i dół jest tak zepsuty?" - denerwuje się Strejlau. W niższych ligach mediów nie ma, a dzieją się tam rzeczy przerażające. Tego nie można tak zostawić. W Wałbrzychu musi interweniować PZPN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj