Dziennik Gazeta Prawana logo

Sportowcy lubią łóżkowe igraszki

12 października 2007, 15:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sportowcy muszą odreagować. Mają intensywne życie, ciągłe treningi, zawody, mecze. Dlatego większość lubi pobaraszkować, bo to pomaga się odstresować. "Bardzo lubię uprawiać seks przed zawodami, to bardzo relaksuje w trakcie meczu" - zdradza dziennikowi.pl jeden z najlepszych polskich koszykarzy, rozgrywający Łukasz Koszarek.

Nie ma w tym nic dziwnego uważa profesor Zbigniew Lew-Starowicz. "Duża aktywność sportowa wpływa pozytywnie na seks. Dlatego sportowcy mają na ogół udane życie seksualne" - mówi.

Wybitny polski seksuolog twierdzi, że spółkowanie przed zawodami pomaga. "Są wyniki badań naukowych przeprowadzone w gronie sportowców i z nich wynika jednoznacznie, że dla większości sportowców aktywność seksualna jest bardzo ważna przed zawodami. Potem są rozluźnieni, nie czują presji, a wtedy osiągają lepsze wyniki" - mówi Lew-Starowicz.

"Jeżeli ktoś nie korzysta z tego naturalnego dopingu, wówczas jest spięty i gorzej mu idzie. Spółkowanie naprawdę potrafi zdziałać cuda. Wpływa nie tylko na umysł, ale i na ciało. Informacje o tym, że poprzedniej nocy było dobrze, w jakiś sposób przechodzą do mięśni. I całe ciało może potem więcej znieść w trakcie meczu. Wiem to po sobie" - wtóruje Koszarek, od niedawna szczęśliwy narzeczony.

Profesor Lew-Starowicz uważa, że takie podejście jest nawet zalecane. "W zasadzie lekarze nie zalecają wstrzemięźliwości. Na większość sportowców celibat wcale nie działa korzystnie" - mówi seksuolog.

Legendarny koszykarz, nieżyjący już Wilt Chamberlain, postępował w myśl tej zasady, tylko że on najbardziej chciał bić rekordy. Na boisku nikt mu nie dorównywał. To jedyny koszykarz, który zdobył 100 punktów w jednym meczu. Podobno także nie miał sobie równych, jeżeli chodzi o ilość kochanek. Chamberlain chwalił się, że przez jego łóżko przewinęło się około... 20 tysięcy kobiet.

Przykładów w świecie sportu jest dużo więcej. Może nie na taką skalę, ale też interesujących. Kiedy piłkarska reprezentacja Brazylii zdobyła mistrzostwo świata w 1970 roku, trener Mario Zagallo regularnie jeździł z drużyną po... agencjach towarzyskich. Zadowolenie piłkarzy przełożyło się potem na ich grę. Mistrzostwo zdobyli w cuglach. W finale rozbili reprezentację Włoch 4:1.

Najlepszy obecnie piłkarz świata, Ronaldinho, też lubi spędzać czas na baraszkowaniu. Przed mistrzostwami świata w 2002 roku pewna Angielka opowiedziała gazecie, jak to Brazylijczyk ją poderwał i w trakcie upojnej nocy potrafił spółkować aż siedem razy.

Łukasz Koszarek nie chwali się takimi "popisami", bo jest skromnym człowiekiem. Ale też lubi spędzać upojne noce. "Ciężko jest tylko, jak jedziemy z drużyną na obozy. Wtedy trzeba się obejść bez kobiety. Nawet nie chodzi o seks, ale o bliskość drugiej osoby. Jak jesteśmy z kolegami z drużyny, to najczęściej rozmawiamy o seksie" - mówi polski koszykarz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj