Tomasz Lipiec wyszedł z nadzwyczajnego zjazdu oburzony. Dał działaczom dwie możliwości. Albo podadzą się do dymisji, albo wprowadzi kuratora. Oni wynaleźli inne rozwiązanie. Chcą wcześniejszych wyborów. "Takiej drogi nie ma, bo ten związek utracił wiarygodność" - powiedział minister sportu.
Jeszcze w czwartek mówił, że nie będzie się spotykał z działaczami zarządu PZPN. W piątek zmienił zdanie. Poszedł na nadzwyczajny zjazd. Chciał przemówić działaczom do rozsądku. "Jeszcze raz zaapelowałem do wszystkich członków zarządu PZPN o to, aby podali się dymisji" - dodał Lipiec. Ale tylko stracił czas i nerwy. Zebrani oznajmili mu, że chcą wcześniejszych wyborów. To znaczy, że nie chcą jeszcze rezygnować z posad i grają na czas.
Atmosfera podczas spotkania ministra z działaczami była zła. "Porównałbym ją do pogody, którą mamy za oknem" - podsumował minister. Teraz Tomasz Lipiec czeka na decyzję zarządu. O 16 zorganizuje konferencję prasową i poinformuje, jaką podejmie decyzję. Najpewniej wprowadzi do związku kuratora.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl