Na 130. kilometrze piątkowego odcinka specjalnego samochód Hołowczyca wpadł w dziurę i przekoziołkował kilka razy. Na szczęście, na miejsce wypadku szybko przyleciał lekarz, który przebadał Polaka i jego pilota, Belga Jean-Marc-Fortina. Nie stwierdził zagrożeń dla życia i razem polecieli do szpitala do Tambakoundy na dokładne badania.
Z helikoptera polski kierowca wysiadł już o własnych siłach. "W opisie trasy była tylko jedna dziura, a w praktyce były trzy. Przez jedną przejechaliśmy, a na drugiej rolowaliśmy przez przód" - opowiedział o zdarzeniu Hołowczyc.
To, niestety, koniec marzeń Hołowczyca o wysokim miejscu w słynnym rajdzie. Ponieważ nie ukończył dzisiejszego etapu, będzie się musiał z niego wycofać.
Dziś bardzo groźny wypadek miał także najlepszy motocyklista, Hiszpan Marc Coma.