Znów mógł trafić do więzienia. Mike Tyson co rusz ma kłopoty z prawem. Teraz groziło mu 7,5 roku kratkami. Za co? 29 grudnia zeszłego roku policja złapała naćpanego boksera. Dodatkowo, w jego samochodzie znaleziono kokainę. Ale sąd był łaskawy i uniewinnił "Bestię".
Tyson wyszedł z klubu nocnego w Scottsdale w stanie Arizona pod dobrą datą. Wsiadł do samochodu, ruszył i o mały włos nie staranował radiowozu. Policjant od razu zwęszył, że coś jest nie tak. Przeszukał samochód boksera i znalazł tam torebki z białym proszkiem. Okazało się, że Tyson miał kokainę, a co więcej - przed chwilą jeszcze się nią raczył.
Ale na policji przebadano "Bestię" i nie wykryto ani śladu alkoholu, ani narkotyków. Wyszło na to, że Tyson był czysty, ale i tak miał sprawę w sądzie. Upiekło mu się. Nie trafi za kratki.
W 1992 roku, Tyson został skazany za gwałt na czarnej miss Ameryki, Desiree Washington. Wyszedł po trzech latach. W 1986 roku został najmłodszym mistrzem świata wagi ciężkiej. Teraz próbuje wrócić do sportu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|