Tomasz Tłuczyński, podobnie jak inni koledzy z drużyny, skakał ze szczęścia po ostatnim gwizdku sędziego w meczu z Niemcami (27:25). "Dziś wszyscy byli przeciwko nam. Oczywiście poza naszymi kibicami. Niemcy na nas buczeli, sędziowie sprzyjali rywalom, a mimo to wygraliśmy" - powiedział dziennikowi.pl po spotkaniu mistrzostw świata.
"Ten zły doping nas wręcz nakręcał. Im gorzej traktowali nas kibice, tym lepiej graliśmy. Z każdą minutą uświadamialiśmy sobie, że tworzy się wielki zespół. Nie mogliśmy tego zaprzepaścić. Wierzymy, że to nie jest nasze ostatnie słowo" - dodał.
Tłuczyński ma duże powody do zadowolenia. Niemcy to przecież kraj, w którym mieszka od wielu lat i gdzie gra na co dzień w 2. Bundeslidze, w zespole TSV Hannover-Burgdorf. "Wygranie z Niemcami na ich terenie, w dodatku na mistrzostwach świata, to wspaniała sprawa. Na pewno zapamiętamy to na długo" - cieszył się skrzydłowy reprezentacji Polski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|