"Najwcześniej skoczek może być wybudzony w czwartek lub w piątek" - mówi dziennikowi.pl Anna Niedźwiedzka, rzecznik szpitala w Krakowie, gdzie Jan Mazoch walczy o życie. Lekarze wciąż boją się, że po odzyskaniu przytomności sportowiec mógłby zrobić sobie krzywdę. Każdy ruch może powiększyć obrzęk jego mózgu. A to w jego stanie skończyłoby się tragicznie.
Lekarze nie chcą też ugiąć się pod żądaniami rodziny i przetransportować Mazocha do praskiej kliniki. Boją się, że nie przeżyje podróży. Dlatego, dopóki stan skoczka się nie poprawi, zostanie w Krakowie.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.