Johansson był szefem UEFA od 17 lat i ubiegał się o piątą kadencję z rzędu. Ale nic z tego nie wyszło. Przegrał z Platinim. Także dlatego, że w walce o prezydencki fotel poparł go sam szef FIFA Sepp Blatter. A to przekonało tych, którzy byli niezdecydowani i nie wiedzieli na kogo głosować.
Jego zwycięstwo to także sukces kampanii, którą przeprowadził wśród mniejszych i słabszych federacji piłkarskich. Za nim był prawie cała Europa Wschodnia. Działacze z tego regionu
liczą na to, że Platini - tak, jak obiecał - otworzy im drogę do gry w elitarnych rozgrywkach. "Futbol to przede wszystkim gra, a później produkt marketingowy. Mecze są przede
wszystkim widowiskiem, a nie biznesem" - mówił Platini tuz po wyborze na prezydenta.
Liga Mistrzów według nowego szefa UEFA powinna być bardziej dostępna dla zespołów z biedniejszych krajów. Francuz chce skończyć jej z elitarnością, ograniczyć liczbę klubów z Anglii,
Niemiec, Hiszpanii i dać szansę mniejszym. Tym zdobył głosy delegatów.
Platini chce także, aby małe kluby były w stanie zatrzymać swoich najlepszych młodych zawodników. W związku z tym planuje wprowadzenie nowych przepisów transferowych. Takich, które
uniemożliwią bogatym klubom wykupowanie nastoletnich, utalentowanych graczy. Platini twierdzi, że oni powinni szkolić się i rozwijać w swoim klubie jak najdłużej.
Nowy szef UEFA będzie również ostro walczył z rasizmem na stadionach. I chce dodatkowo wprowadzić dwóch sędziów liniowych. Teraz byłoby ich czterech, po dwóch po każdej stronie boiska.