Piłka nożna to wielki biznes. Potrafi przyciągnąć ogromne kwoty. Szczególnie hojne są stacje telewizyjne. Kilkanaście dni temu właściciele angielskiej ligi Premiership sprzedali prawa do transmisji meczów ligowych. Kluby dostaną w ten sposób 950 milionów euro w ciągu trzech lat.
Ale to tylko dodatek do umowy, która została zawarta w maju zeszłego roku. Dzięki niej kluby z Wysp dostaną 2,5 miliarda euro od angielskiego
koncernu BSkyB i irlandzkiego Setanta. Tylko z tych dwóch źródeł czołowe zespoły (a więc te najchętniej pokazywane w telewizji), wzbogacą się o prawie 80 milionów euro rocznie. Słabeusze
też nie będą stratni. Dostaną około 50 milionów euro. Dla porównania warto dodać, że cały roczny budżet Wisły Kraków to około 6 milionów euro.
Takie kwoty i tak nie robią wrażenia na najbogatszych klubach hiszpańskich. Na początku zeszłego roku Barcelona sprzedała prawa do transmisji ze swoich meczów katalońskiemu koncernowi Mediapro. To było bardzo mądre posunięcie, bo dzięki temu kasa klubowa wzbogaci się o okrągły miliard euro. Pół roku później ta sama telewizja wykupiła prawa od Realu Madryt. "Królewscy" dostaną 1,1 miliarda euro.
Gorzej jest w Bundeslidze, ale i tam nie klepią biedy. Prawa do transmisji meczowych ma firma Premiere. Płaci za sezon 180 milionów euro. Według działaczy ligi to za mało. Nie są pazerni, tylko że wszędzie stawki rosną i Niemcy nie chcą być w tyle. Obecnie trwają rozmowy na temat nowego kontraktu. Pojawiły się pogłoski, że kluby mogłyby dostawać do podziału nawet pół miliarda euro rocznie.
We Włoszech także jest nieco inny system. Kluby dostają tyle pieniędzy, ile same wynegocjują ze stacjami telewizyjnymi. Czyli najbogatsze kluby otrzymują krocie, a te biedne muszą się zadowolić resztkami z pańskiego stołu. Tylko że taka sytuacja może się niedługo zmienić. Włoska agencja antymonopolowa zajęła się sprawą po tym, jak w zeszłym roku 14 klubów chciało bojkotować rozgrywki, bo według nich AC Milan, Inter Mediolan, Juventus Turyn zarabiały za dużo.
Ale po aferze z ustawianiem meczów Juventus został wyrzucony z Serie A i teraz we włoskiej lidze jeszcze bardziej się pomieszało. Firma Mediaset, która prowadzi transmisje z meczów pierwszoligowych chce zmniejszyć dotacje. Po prostu najwięcej zarabiała właśnie na Juventusie i wywalanie prawie 400 milionów euro rocznie na mniej medialne kluby jej się nie opłaca. Pikanterii dodaje fakt, że właścicielem Mediaset jest były premier Włoch Silvio Berlusconi, który także jest właścicielem klubu AC Milan. Jak ta sprawa się skończy, jeszcze nie wiadomo. Tak czy owak jest jeszcze firma Sky Italia, która jest gotowa dać 600 milionów euro rocznie za wyłączne transmisje meczów Serie A.
Liga francuska, mimo że nie najmocniejsza, cieszy się dużym zainteresowaniem kibiców. Nic więc dziwnego, że stacja Canal + wyłożyła aż 1,8 miilarda euro za prawa do transmisji meczów Ligue 1. A w Polsce i liga jest słabsza i pieniądze niższe. Za trzyletnią umowę na transmisje meczów pierwszoligowych, Canal + zapłaci około 100 milionów euro. Najgorsze jest to, że Polska jeszcze długo będzie ubogim krewnym.
Takie kwoty i tak nie robią wrażenia na najbogatszych klubach hiszpańskich. Na początku zeszłego roku Barcelona sprzedała prawa do transmisji ze swoich meczów katalońskiemu koncernowi Mediapro. To było bardzo mądre posunięcie, bo dzięki temu kasa klubowa wzbogaci się o okrągły miliard euro. Pół roku później ta sama telewizja wykupiła prawa od Realu Madryt. "Królewscy" dostaną 1,1 miliarda euro.
Gorzej jest w Bundeslidze, ale i tam nie klepią biedy. Prawa do transmisji meczowych ma firma Premiere. Płaci za sezon 180 milionów euro. Według działaczy ligi to za mało. Nie są pazerni, tylko że wszędzie stawki rosną i Niemcy nie chcą być w tyle. Obecnie trwają rozmowy na temat nowego kontraktu. Pojawiły się pogłoski, że kluby mogłyby dostawać do podziału nawet pół miliarda euro rocznie.
We Włoszech także jest nieco inny system. Kluby dostają tyle pieniędzy, ile same wynegocjują ze stacjami telewizyjnymi. Czyli najbogatsze kluby otrzymują krocie, a te biedne muszą się zadowolić resztkami z pańskiego stołu. Tylko że taka sytuacja może się niedługo zmienić. Włoska agencja antymonopolowa zajęła się sprawą po tym, jak w zeszłym roku 14 klubów chciało bojkotować rozgrywki, bo według nich AC Milan, Inter Mediolan, Juventus Turyn zarabiały za dużo.
Ale po aferze z ustawianiem meczów Juventus został wyrzucony z Serie A i teraz we włoskiej lidze jeszcze bardziej się pomieszało. Firma Mediaset, która prowadzi transmisje z meczów pierwszoligowych chce zmniejszyć dotacje. Po prostu najwięcej zarabiała właśnie na Juventusie i wywalanie prawie 400 milionów euro rocznie na mniej medialne kluby jej się nie opłaca. Pikanterii dodaje fakt, że właścicielem Mediaset jest były premier Włoch Silvio Berlusconi, który także jest właścicielem klubu AC Milan. Jak ta sprawa się skończy, jeszcze nie wiadomo. Tak czy owak jest jeszcze firma Sky Italia, która jest gotowa dać 600 milionów euro rocznie za wyłączne transmisje meczów Serie A.
Liga francuska, mimo że nie najmocniejsza, cieszy się dużym zainteresowaniem kibiców. Nic więc dziwnego, że stacja Canal + wyłożyła aż 1,8 miilarda euro za prawa do transmisji meczów Ligue 1. A w Polsce i liga jest słabsza i pieniądze niższe. Za trzyletnią umowę na transmisje meczów pierwszoligowych, Canal + zapłaci około 100 milionów euro. Najgorsze jest to, że Polska jeszcze długo będzie ubogim krewnym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|