Serena Williams powróciła w wielkim stylu. Wygrała wielkoszlemowy turniej Australian Open. Mało tego, wygrała w wielkim stylu. W finale rozniosła Rosjankę Marię Szarapową 6:1, 6:2. "Krytycy mówili o mnie, że nie jestem w formie. Musiałam im udowodnić, że się mylą" - powiedziała amerykańska tenisistka.
Ostatni tak jednostronny finał miał miejsce w 1994 roku, kiedy Niemka Steffi Graf pokonała Hiszpankę Arantxę Sanchez-Vicario 6:0, 6:2. Williams przyznała, że mogła
jeszcze trochę przycisnąć rywalkę. "W końcówce trochę odpuściłam" - opowiadała tenisistka.
Serena może być z siebie dumna. Żeby dojść do finału, musiała zagrać nie sześć meczów, jak większość tenisistek, ale aż dziewięć, bo musiała się przebijać przez eliminacje. "Zdobycie trofeum wszystko mi wynagrodzi" - dodała.
Zwycięstwo zadedykowała swojej siostrze, Yetundzie, która została zastrzelona w 2003 roku.
Serena może być z siebie dumna. Żeby dojść do finału, musiała zagrać nie sześć meczów, jak większość tenisistek, ale aż dziewięć, bo musiała się przebijać przez eliminacje. "Zdobycie trofeum wszystko mi wynagrodzi" - dodała.
Zwycięstwo zadedykowała swojej siostrze, Yetundzie, która została zastrzelona w 2003 roku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|