"To duże wzmocnienie w ataku" - chwali Polaka jego nowy szkoleniowiec George Burley. W Southampton będzie więc polska ofensywa, bo w klubie gra przecież Grzegorz Rasiak. Mogą więc razem stworzyć groźny duet napastników. O ile trener znajdzie im obu miejsce w pierwszej jedenastce.
Oprócz nich w drużynie jest także trzeci Polak, bramkarz Bartosz Białkowski. "To dla mnie bardzo ważne, że będę miał tu tylu polskich przyjaciół. We Francji byłem sam... A zawsze jest łatwiej, kiedy można z kimś porozmawiać w ojczystym języku" - twierdzi piłkarz.
Najważniejsze jest jednak to, żeby "Sagan" wreszcie strzelał gole. Wierzy, że nie będzie miał z tym problemu. "To dla mnie początek nowego etapu kariery. Chcę wszystkim udowodnić, że ciągle jestem dobrym piłkarzem i potrafię się przestawić na angielski styl" - mówi.
Trener Burley nie ma co do tego wątpliwości. Już w 2005 roku chciał wykupić piłkarza z Legii Warszawa, kiedy trenował szkocką drużyną Hearts of Midlothian. Ale wtedy "Sagan" zdecydował się na grę w portugalskiej Vitorii Guimaraes. "W Portugalii i w Polsce wszyscy mnie znają. Wiedzą, że umiem strzelać gole. Nie rozumiem tylko, dlaczego nie stawiano na mnie we Francji" - twierdzi piłkarz. I z nadzieją patrzy w przyszłość.