Grzegorz Tkaczyk był jednym z bohaterów półfinału mistrzostw świata. "Awans do finału to cudowne uczucie i wspaniały dzień dla polskiej piłki. Spełniły się moje marzenia" - cieszył się zdobywca sześciu bramek.
Kapitan Biało-czerwonych miał ostatnio kłopoty. Dzień przed meczem przeleżał w łóżku powalony przez grypę. Jeszcze w czwartek do południa się kurował. Ale Tkaczyk to twardziel jakich mało. Wiedział, że musi zagrać. "Dostałem odpowiednie leki i zagrałem. Przecież nie mogłem tak zostawić chłopaków" - przyznał.
Polscy kibice szaleli na trybunach, ale szczypiornista nie czuł ciśnienia. "Emocje były, ale my tego nie czuliśmy. Wiedzieliśmy, że po prostu musieliśmy wygrać. Za wszelką cenę" - dodał Tkaczyk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|