Dziennik Gazeta Prawana logo

Bracia Jureccy sławniejsi od Feliksa Stamma

12 października 2007, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bracia Bartosz i Michał Jureccy to jedne z głównych postaci naszej drużyny szczypiornistów, która wywalczyła awans do finału mistrzostw świata w Niemczech. Zawodnicy z 21-tysięcznego Kościana już teraz dorównali sławą najbardziej znanemu obywatelowi w historii tego miasta - Feliksowi "Papie" Stammowi, a przed nimi jeszcze w niedzielę najważniejszy mecz w karierze - przeciw Niemcom!

"Pokonaliśmy już Niemców w fazie grupowej i pokonamy ich jeszcze raz" - powiedział "Faktowi" Michał Jurecki. W półfinale mistrzostw świata, pomimo olbrzymiego zmęczenia i wielkich emocji, Jureccy zachowali do końca zimną krew. Bartosz w pierwszej dogrywce najpierw doprowdził do wyrównania, a trzy minuty później zdobył gola, dającego nam dwubramkowe prowadzenie. W drugiej dogrywce Michał trafił kolejno dwa razy do bramki Duńczyków, co zapewniło nam awans do finału.

Teraz cały Kościan trzyma za nich kciuki przed meczem z Niemcami. Gorąco do boju zagrzewa ich też cała rodzina, która "od zawsze" związana była ze sportem. "Tata grał w siatkówkę na poziomie drugiej ligi, nasz starszy brat Marcin trzy razy wygrywał mistrzostwo Polski w koszykówce na wózkach, natomiast mama... jest naszym najwierniejszym kibicem. Zbiera o nas wszystkie artykuły. Każdy ma w domu podpisaną teczkę, w której mama dokumentuje nasze kariery" - opowiada Bartosz.

Kariery Jureccy zaczynali w swym rodzinnym mieście w klubie Tęcza. "Ale u nas, odwrotnie niż w "Misiu", nikt do szafy nie śpiewał" - mówi starszy z braci Jureckich. "W ogóle klub był w porządku. Nie było problemu z piłkami, strojami, nawet za buty do gry zwracali nam kasę" - dodaje Michał. Od 2 lat Bartosz jest reprezentantem Polski, a od sierpnia ub. roku gra w jednym z najlepszych zespołów Europy - niemieckim SC Magdeburg.

"Imponują mi sukcesy brata. Patrząc na niego, wiedziałem, że jak będę ciężko pracował, to też wiele osiągnę. Tylko że ja będę jeszcze lepszy niż Bartek" - mówi z szelmowskim uśmiechem Michał, który obecnie gra w Vive Kielce. W niedzielę w Kolonii obaj bracia zagrają mecz, który może sprawić, że ich kariery jeszcze bardziej rozkwitną. W fazie grupowej mistrzostw wygraliśmy już z Niemcami.

"To spotkanie będzie o wiele bardziej ostre. Walka będzie o każdą bramkę, o każdą piłkę. Ale to dobrze, my lubimy tak grać. Zapowiadałem przed pierwszym meczem, że zlejemy Niemców. I dziś powtarzam to samo: zobaczycie, zlejemy ich!" - kończy pewny siebie Michał Jurecki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj