Ledwo wypłynął, a już ma kłopoty. Roman Paszke zawinie w niedzielę wieczorem do portu w Kilonii i będzie musiał tam spędzić kilka dni, żeby... odkuć lód z łodzi. Polski kapitan chce pobić rekord świata w samotnym opłynięciu Ziemi bez zawijania do portów.
Ale może być z tym kłopot, skoro od razu ma takie kłopoty. "Z Gdyni, którą opuściłem w sobotę, żeglowałem przy temperaturach dochodzących do minus ośmiu stopni. Płynąc dłużej w takich warunkach katamaran straciłby skuteczność. Za parę dni ma być cieplej i wówczas opuszczę Kilonię" - powiedział.
Ale Polak nie będzie w tym czasie podziwiał nadmorskie widoki. Czeka do dużo pracy. "To będzie niezbyt przyjemne zajęcie. Trzeba odkuć lód przede wszystkim z siatki i trampoliny" - wyjaśnił Paszke.
Na swoim katamaranie "Bioton", Roman Paszke chce pobić rekord w samotnym opłynięciu Ziemi bez zawijania do portów. Najlepszy wynik należy do słynnej Brytyjki Ellen McArthur i wynosi 71 dni, 14 godzin, 18 minut i 33 sekundy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|